Nieźle, pomyślałem, widząc wyniki najnowszych badań TNS OBOP. Wygląda na to,
że Polacy chcą euro zdecydowanie bardziej niż samej Unii Europejskiej. Prawie 68% ogółu populacji deklaruje chęć zamiany złotego na wspólną eurowalutę, gdy tymczasem odsetek popierających nasze wstąpienie do UE oceniany jest na jakieś 57%. I co szczególnie ciekawe, niemal połowa przeciwników Unii chce zarabiać w euro...
Przyczyny? Cóż, do takiej rozbieżności przyczyniła się na pewno z jednej strony udana kampania informacyjna dotycząca euro, a z drugiej kiepska propaganda Unii w wykonaniu tzw. czynników rządowych. Choć największe szkody poczyniło chyba tolerowanie takich wybryków demokracji jak Samoobrona. Tolerowanie ksenofobicznej, a w istocie także głęboko antypolskiej, działalności ugrupowań lewackich mści się także zwiększaniem zamętu w głowach. Zamiast działań egzekwowania prawa mamy bowiem do czynienia z niebezpiecznym lekceważeniem zagrożeń i działań szkodzących interesom Polski. Przypomnieć wypada scenę z filmu "Kabaret", tę, w której na widok podnoszących głowę wyznawców Adolfa jeden z bohaterów cieszył się, że załatwią oni komunistów. Załatwili wszystkich, i to za zgodą ogłupiałego narodu. Choroby systemu, takie jak faszyzm czy byty ultrapopulistyczne, należy leczyć radykalnie i jak najszybciej. Używając języka finansowego, można mówić o pilnej potrzebie sterylizacji rynku.
Są takie wydarzenia, które, wbrew pozorom, mają antyintegracyjny charakter. Choćby absurdalny błąd taktyczny w wykonaniu skądinąd racjonalnych z pozoru ugrupowań, czyli podczepienie się pod brunatną, na szczęście nieudaną akcję pod hasłem odwołania marszałka sejmu. W sposób zapewne kompletnie niezamierzony stosunkowo racjonalna grupa posłów wsparła hucpę kolesi z Klewek. Skończyło się - na razie - na strachu. Ale niesmak pozostał.
Państwo musi być silne. Ale nie da się tego osiągnąć bez wcześniejszego zagwarantowania racjonalności postępowania jego aparatu. Mądrość państwa polega także na świadomości i żelaznej konsekwencji w realizacji jego strategicznych celów. A takim celem jest na pewno sprawna integracja gospodarcza i polityczna z Europą. W tym kontekście cieszy to, iż Polacy chcą euro. Niepokoi jednak to, że zdecydowanie mniejszą popularnością cieszy się plan wejścia do samej Unii.