Czwartkowa sesja nie wniosła niczego nowego do oceny sytuacji na krajowym rynku walutowym. Złoty pozostawał stabilny, około 6,6% po mocnej stronie parytetu. Dane o rachunku obrotów bieżących były nieznacznie gorsze od oczekiwań rynku, lecz nie miały wpływu na kurs złotego. Na zamknięciu dolar kwotowany był na poziomie 4,0300 zł, podczas gdy euro na 3,9810 zł.

O wiele ciekawiej było na rynkach światowych. Mimo że dane ekonomiczne za oceanem były gorsze od oczekiwań, początkowa reakcja inwestorów była zaskakująco pozytywna. Niższy wzrost gospodarczy w trzecim kwartale oraz dalszy spadek aktywności w przemyśle Środkowego Wschodu USA są według rynku kolejnym bardzo dobrym argumentem za obniżką stóp procentowych przez Fed. Czyli im gorzej teraz, tym większe szanse na niższe stopy i lepsze perspektywy gospodarki w przyszłości. Jednak sytuacja na rynku euro/dolara jest trochę bardziej skomplikowana. Po pierwsze, kurs EUR/USD jest obecnie bardzo słabo skorelowany z amerykańskimi rynkami akcji. Natomiast zwiększa się jego korelacja z kształtowaniem się różnicy pomiędzy krótkoterminowymi stopami procentowymi dla EUR i USD, tzn. wzrost różnicy stóp wzmacnia euro wobec dolara. Po drugie, rynek działa ostatnio w oderwaniu od fundamentów, a systematyczny wzrost wartości euro wobec dolara wydaje się wynikiem dużych przepływów kapitału. Na koniec sesji europejskiej EUR/USD był na poziomie 0,9890.