Mówił, że jest gotowy zaprosić do banku polskich inwestorów. Jak poinformowała we wtorek "Rzeczpospolita", według niepotwierdzonych informacji, Gudzowaty zapowiedział sprzedaż banku. W wypowiedzi dla PAP Gudzowaty podkreślił: "Chcemy wprowadzić do banku polski kapitał, ale tylko polski". Przyznał jednocześnie, że obecna sytuacja banku jest "średnia, taka na trzy z plusem". Zaznaczył, że bank był bardzo związany tylko z operacjami gazowymi. Jak tłumaczył, teraz jest "dołek" w tym segmencie rynku i ta sytuacja wpłynęła na wyniki banku. Zdaniem Gudzowatego, obecna kondycja Banku Współpracy Europejskiej wiąże się również z tym, że jest to mały bank - nie tak silny, jak banki z udziałem zagranicznego kapitału. Gudzowaty przyznał jednocześnie, że zrezygnował z udziału w radzie nadzorczej banku. "Rzeczpospolita" podała, że na ostatnim zgromadzeniu akcjonariuszy z rady banku odwołano 5 osób: Aleksandra Gudzowatego, Agnieszkę Gudzowatą, Jana Antosika (dyrektora w Bartimpeksie), Władimira Michalewa i Anatolija Romanowskiego. "Ograniczyliśmy skład rady nadzorczej, ponieważ zajmuję się teraz biopaliwami i będę działał w radach nadzorczych tych firm" - tłumaczył Gudzowaty. Z informacji "Rzeczpospolitej" wynika, że Komisja Nadzoru Bankowego zatwierdziła niedawno plan naprawczy dla banku. Bank w ostatnich latach zanotował znaczne straty, a aktywa zmniejszyły się z 1 mld 200 mln zł na koniec ubiegłego roku do ok. 700 mln zł w czerwcu tego roku.(PAP)