Harvey Pitt, proponując byłego dyrektora FBI Williama Webstera na przewodniczącego Komisji, nie poinformował czterech komisarzy SEC o tym, że jego kandydat był w przeszłości szefem komisji audytującej spółkę U.S. Technologies, której prezes został oskarżony o defraudację. Spowodowało to ogólne oburzenie na amerykańskim rynku. Powszechnie wątpi się, czy Webster zdoła naprawić mocno nadwątlone skandalami w księgowości zaufanie inwestorów. Obecnie toczą się cztery procesy przeciwko szefowi SEC w tej sprawie. Jeśli okaże się, że zwodził on komisarzy przy wyborze Webstera, prezydent Bush będzie mógł zwolnić ich obu z pełnionych stanowisk. Pitt i inni członkowie SEC nie wypowiadają się na ten temat.

Websterowi zarzuca się małe doświadczenie w rachunkowości, słabą organizację i brak skuteczności działania. Sytuację pogarsza jeszcze brak środków. Prezydent nie zaaprobował na razie dofinansowania SEC w wysokości 776 mln USD, które po części miało być przeznaczone na potrzeby Komisji Nadzoru nad Księgowością.

Powszechnie uznaje się, że Webster powinien odejść. Przyznają to nawet ci, którzy nie krytykowali jego działalności w U.S. Technologies. - Musi on zrozumieć, że mamy tu do czynienia z bardzo ważną sprawą, czyli z zaufaniem inwestorów. Jak zamierza on prowadzić prace komisji z tak niejasną przeszłością - powiedział Richard Moore, skarbnik stanu Północna Karolina.

Na miejsce dotychczasowego szefa Komisji jest wielu kandydatów, m.in. Peter Lynch - były zarządzający funduszu Magellan, Robert Pozen - były prezydent Fidelity Investment, John Neff - były zarządzający funduszu Windsor oraz John Bogle - założyciel grupy funduszy Vanguard.