Rząd Japonii po raz pierwszy od listopada 2001 r. obniżył ocenę perspektyw rozwoju dla tamtejszej gospodarki. Pogorszyły się przewidywania co do poziomu obrotów z zagranicą, produkcji, zatrudnienia oraz cen. Poprawiają się tylko wydatki przedsiębiorstw.

Powszechnie zauważalny jest spadek zapotrzebowania na produkowane w Japonii chipy, gry wideo i inne elektroniczne wyroby. Wielu analityków uważa, że premier Junichiro Koizumi, w celu zwiększenia popytu, może być zmuszony do wypuszczenia nowej emisji obligacji, wartej nawet do 30 bln jenów (251 mld USD). - Sytuacja w gospodarce jest nieciekawa, więc Koizumi nie ma innego wyjścia, jak wygenerować nowe środki w celu złagodzenia skutków słabych wyników - powiedział agencji Bloomberga Toshiyuki Hara z Mizuho Securities.

Palącym problemem jest także rosnąca liczba złych długów banków, które teraz wycenia się łącznie na ok. 52,4 bln jenów (prawie 430 mld USD). Przewiduje się dalszy wzrost liczby bankructw, ponieważ kredytodawcy nie chcą kontynuować finansowania nierzetelnych dłużników, którzy nie spłacają zaciągniętych pożyczek. Dodatkowo, ok. 20-proc. spadek indeksu tokijskiej giełdy Nikkei 225 spowodował znaczące straty banków na giełdowych inwestycjach, co czyni udzielanie pożyczek jeszcze trudniejszym.

Bezrobocie pozostaje na poziomie 5,4%, czyli niewiele niższym od historycznego maksimum. Duzi pracodawcy, np. Advantest czy Nikon, zapowiadają dalsze fale zwolnień. Spadające już 17. miesiąc z rzędu płace wywołują natomiast obawy o dalsze zmniejszanie się wydatków konsumpcyjnych.

Dzisiaj ogłoszone zostaną dane o wzroście PKB Japonii w III kwartale br. Analitycy oczekują, iż wyniesie on 1,8% wobec 2,6% w poprzednich trzech miesiącach.