- W tym roku oczekujemy lepszego wyniku niż w 2001 r., choć przy nieco niższym poziomie sprzedaży. Przyszły rok również powinien być dobry - twierdzi prezes Hochtief Hans-Peter Keitel. Choć ostatni kwartał zakończył się dla niemieckiej spółki stratą, to w pierwszych dziewięciu miesiącach br. osiągnęła ona zysk netto na poziomie 74 mln euro. Sprzedaż zmniejszyła się wobec tego samego okresu ubiegłego roku o 4%, do 8,8 mld euro, wartość zawartych umów budowlanych zwiększyła się o ponad 14% i wyniosła ok. 15 mln euro.
Dobra sytuacja Hochtief znacznie wyróżnia się na tle całości niemieckiej branży budowlanej. Jak twierdzi prezes, spółce bardzo pomaga znaczne nastawienie na rynek zagraniczny. Stanowi on aż 84% w portfelu zamówień niemieckiego potentata. W efekcie, już ponad ośmioletnia recesja w krajowym budownictwie dotyka Hochtief w o wiele mniejszym stopniu niż inne spółki z branży, takie jak HDB czy Bilfinger Berger.
Poza problemami natury czysto ekonomicznej budownictwo w Niemczech wystawione jest także na ryzyko ze strony władzy. Rząd planuje w najbliższym czasie wprowadzenie różnego rodzaju zmian w prawie podatkowym. Zapowiedź ta wywołała niepewność wśród ludzi z branży. Wiele spółek obawia się bowiem, że będą zmuszone do ponoszenia dodatkowych kosztów, które już teraz dławią ich rozwój. Prezes firmy HDB Heiko Stiepelmann, która w samych Niemczech zatrudnia ok. 120 tys. osób, liczy się z możliwością upadłości i zaniechania działalności na terenie kraju w przypadku gdy rządowe plany wejdą w życie. Szef Hochtief również bardzo potępia te zamiary. Jak twierdzi, ewentualne dodatkowe obciążenia przedsiębiorstw spowodują wzmożone przenoszenie działalności za granicę, gdzie popyt na usługi budowlane jest większy, a wydatki i ograniczenia mniejsze niż w Niemczech.