Cięcia mają objąć 950 maklerów pracujących w dziale obsługi inwestorów indywidualnych, 70 specjalistów od akcji na rynkach międzynarodowych i z działu zajmującego się obsługą inwestorów instytucjonalnych oraz 100 pracowników działu analiz. Pozostałe redukcje dotyczyć będą działu prawnego, administracji i działu informatycznego. Obecnie Morgan Stanley Dean Witter, jeden z najpotężniejszych banków inwestycyjnych na Wall Street, zatrudnia 57,8 tys. osób, wobec 62,7 tys. w końcu 2000 r.
- Ogólnie cała branża bankowości inwestycyjnej na świecie przeżywa teraz bardzo trudny okres i Morgan Stanley nie jest tu wyjątkiem - powiedział Bloombergowi Brad Hintz, analityk z Sanford C. Bernstein, były dyrektor zarządzający w Morgan Stanley i dyrektor finansowy Lehman Brothers.
Od marca 2000 r., kiedy indeksy giełd amerykańskich osiągnęły rekordowe poziomy i rozpoczęła się faza spadków, amerykański banki inwestycyjne i biura maklerskie zwolniły już ok. 60 tys. osób. Najbardziej dotknęło je wyraźne załamanie na rynku fuzji i przejęć i nowych emisji. Obecne wyniki Morgan Stanley w doradztwie przy tego rodzaju operacjach są najgorsze od sześciu lat. W tym roku potentat z Wall Street zorganizował emisje, zarówno na rynku pierwotnym (IPO), jak i wtórnym, wycenione łącznie na 12,3 mld USD. Jest to o 35% mniej niż przed rokiem i o 65% mniej niż dwa lata temu.
Morgan Stanley zwalnia nie tylko na rynku macierzystym. W Azji zrezygnował on z usług 100 pracowników (4% zatrudnionych). Na razie nie zdecydował się na drastyczne cięcia na przeżywającym kryzys rynku japońskim, gdzie zatrudnia 1200 osób. Z pracy odchodzi "tylko" 50 osób. Bank nie poinformował wczoraj o cięciach w Europie.