Zawodowi strażacy brytyjscy spełnili groźby i przystąpili w piątek do ośmiodniowego strajku płacowego, obwiniając rząd Tony'ego Blaira o fiasko prowadzonych niemal do ostatniej chwili negocjacji. Strażacy domagają się 40-proc. podwyżki płac,
ale podobno w piątek nad ranem byli skłonni zaakceptować ofertę 16%. Pracodawcą strażaków zawodowych są władze lokalne. Do ugody nie
doszło, ponieważ przedstawiciele rządu zażyczyli sobie szczegółów, zanim wyrażą aprobatę. W zeszłym tygodniu brytyjscy strażacy przeprowadzili dwudniowy strajk. W okresie strajku gaszeniem pożarów zajmowało się wojsko i ochotnicza straż pożarna. W pożarach domów zginęło w tym czasie dziesięć osób.