Ten tydzień zaczęliśmy w lepszych nastrojach. Wprawdzie ponownie mieliśmy do czynienia ze słabą końcówką sesji, ale skala tej słabości nie była zbyt wielka w porównaniu ze skalą wcześniejszej siły rynku.

Początek sesji był fatalny. Kontrakty zaczęły bowiem notowania od poziomu niższego niż piątkowe minimum. Na wykresach zionęła dziura - luka bessy. Na domiar złego, poziom otwarcia znajdował się poniżej wsparcia na 1227 pkt. Sporo osób podjęło decyzję o zamknięciu długich pozycji lub nawet o otwarciu krótkich. Sporo, ale nie na tyle dużo, by poważniej zagrozić kursom. Pomimo sygnałów sprzedaży, rynek nie zaczął tonąć. Wręcz przeciwnie, po chwili wahania kursy zaczęły rosnąć i powróciły nad 1227 pkt., by później zamykając lukę bessy, zanegować pesymistyczny wydźwięk niskiego otwarcia. Skutecznie w tym pomogły rynki europejskie, reagujące mocnym wzrostem na informacje dotyczące Nokii i Deutsche Telekom. Potem było już tylko lepiej. Przez większość sesji kursy rosły, by ok. 14.00 zanotować nowe maksima całego wzrostu od 1018 pkt. Wyszliśmy nad ostatni szczyt na 1260 pkt. Daleko jednak nie zaszliśmy i, dzięki wspomnianemu już atakowi podaży w końcówce, zakończyliśmy notowania w zakresie konsolidacji.

Dwa wybicia - dwie porażki. Najpierw nie udało się niedźwiedziom, później nie udało się bykom. Pozostaje więc pilnować trendu, a przypomnę, że nadal mamy trend wzrostowy. Pomimo fiaska wyjścia na wyższe poziomy, to jednak ważniejsze jest, że nie zaszliśmy niżej. W końcu o zmianie trendu nie świadczy niepokonany opór, ale pokonane wsparcie. Ten wyczyn niedźwiedziom się nie udał. Ba, teraz po pułapce poziom 1227 pkt. zyskał na znaczeniu. Zatem można przyjąć, że skuteczny atak podaży na ten poziom będzie dobrym sygnałem sprzedaży.