Ponar znajduje się pod kontrolą grupy inwestorów prywatnych. Wśród nich za osobę rozdającą karty uchodzi Piotr Głowala, członek rady nadzorczej spółki, znany także z innych inwestycji na giełdzie. Jego działaniom w wadowickim Ponarze ostro sprzeciwia się Skarb Państwa, a także narodowe fundusze inwestycyjne z grupy PZU. Za ich sojusznika uważany jest także OFE Dom.
Kto komu złożył ofertę
Zdaniem P. Głowali, zarówno NFI, jak i fundusz emerytalny są zawiedzione faktem, że nie odkupił on od nich papierów spółki po 16 zł. - Otrzymałem taką ofertę. Od przedstawicieli NFI wprost usłyszałem, że dopóki jej nie przyjmę, muszę się liczyć z działaniami blokującymi różne decyzje. Stąd, jak oceniam, wziął się wniosek do sądu o uchylenie uchwały walnego w sprawie skupu i umorzenia akcji przez Ponar - ocenia inwestor. - Nie wierzę, że taka oferta wpłynęła, a tym bardziej że z powodu jej nieuwzględnienia inwestorzy podejmują takie, a nie inne działania - twierdzi Jerzy Fimowicz z rady nadzorczej firmy, oddelegowany do pełnienia funkcji członka zarządu Ponaru (do RN wybrała go grupa OFE Dom i DM BZ WBK). - Informacje pana Głowali są zupełnie nieprawdziwe. To fundusze otrzymały ofertę zakupu akcji Ponaru od powiązanych z nim podmiotów. On też rozmawiał o szczegółach z przedstawicielami NFI. Zapewniał, że walory zostaną odkupione po październikowym walnym (zadecydowało o zmianach w radzie i buy backu - przyp. red.), pod warunkiem że uzyska od funduszy pełnomocnictwo do głosowania na WZA - mówi osoba reprezentująca fundusze. Zapewnia, że pozwy NFI zaskarżające uchwały o buy backu (pozew złożył też Skarb Państwa) i wystąpienie przez nie razem z MSP o zwołanie walnego w celu uchylenia uchwały w tej sprawie i wyboru nowej rady nadzorczej to działania, które leżą w najlepiej pojętym interesie Ponaru.
Zmiany są, choć ich nie ma
P. Głowala nie zgadza się z zarzutami, że obradująca kilka dni temu w 3-osobowym składzie rada nadzorcza Ponaru nie mogła dokonać zmian w zarządzie (według statutu, musi ona liczyć minimum 5 osób, a po rezygnacji z udziału w niej reprezentantów Skarbu i NFI liczy ich tylko 4). Uważa on, że rezygnacja z prac w radzie przedstawicieli NFI i Skarbu Państwa rodzi podejrzenie o popełnienie przestępstwa (działanie na szkodę spółki), ponieważ chodziło o celowe uniemożliwienie działania jednego z organów władzy przedsiębiorstwa. - W takiej sytuacji rada może i powinna w okrojonym składzie działać i podejmować decyzje do czasu jej uzupełnienia przez walne. Znam takie przykłady i taką interpretację potwierdzają opinie moich prawników - twierdzi inwestor.