- Istnieje znaczne ryzyko, że w 2003 r. tempo wzrostu gospodarczego w strefie euro będzie wolniejsze od przewidywanego. W takich warunkach niebezpieczeństwo wzrostu inflacji jest minimalne - powiedział John Hurley, od 11 marca br. szef banku centralnego Irlandii, dzięki czemu automatycznie przysługuje mu też miejsce w komisji ds. polityki pieniężnej EBC. Jego wypowiedź odebrano jako sugestię, że w najbliższym czasie Europejski Bank Centralny powinien ponownie zdecydować się na obniżenie oprocentowania. Kolejne posiedzenie w sprawie polityki pieniężnej zaplanowane jest na 9 stycznia 2003 r.
- Słabe wskaźniki nastrojów czy spadki cen akcji powodują, że konsumenci i inwestorzy nie są skłonni do wydatków. Właśnie brak ożywienia popytu może spowodować, że zakładane na przyszły rok tempo wzrostu gospodarczego stoi pod znakiem zapytania - tłumaczy J. Hurley. Według ubiegłomiesięcznych prognoz Komisji Europejskiej, w tym roku PKB w strefie euro powinien wzrosnąć o 0,8%, a w roku przyszłym o 1,8%.
Zdaniem Hurleya, EBC niekoniecznie musi redukować oprocentowanie już podczas najbliższego posiedzenia. W ostatnim czasie opublikowano dane makroekonomiczne, które wprowadziły nieco optymizmu. W listopadzie wzrosły nastroje we Francji, Belgii i we Włoszech. W październiku wzrosły zamówienia w przemyśle niemieckim. Także indeksy giełdowe miały udane kwartały, zyskując średnio kilkanaście procent. Irlandzki finansista uważa jednak, że to nie wystarcza i gospodarce strefy euro grozi dalsze pogarszanie koniunktury.
EBC zredukował w ubiegłym tygodniu podstawowe stopy procentowe po raz pierwszy w tym roku. Zostały one zmniejszone o 50 pkt. bazowych, do 2,75%. Jako główny powód tej decyzji podano niekorzystne prognozy opublikowane przez Komisję Europejską, ostrzegające nawet przed recesją w strefie euro w pierwszym kwartale przyszłego roku.