Z kolei blokujący trybunę deputowani skandowali: "Precz z Kuczmą".
Wierni prezydentowi Kuczmie deputowani dwukrotnie zrywali plakaty
w loży prasowej. Tam również doszło do przepychanek.
Łytwyn zdecydował się w końcu na zamknięcie obrad. Kijowscy
eksperci twierdzą, że przedstawiciele czterech opozycyjnych klubów
odnieśli taktyczny sukces. Jednak raczej nikt nie ma wątpliwości,
że Stelmach w końcu zostanie zdymisjonowany, chociażby dlatego, że
osobiście jest tym zainteresowany prezydent Kuczma. W środę
wieczorem prezydent Kuczma spotkał się z przedstawicielami
parlamentarnej większości i zaapelował o dyscyplinę podczas
zaplanowanego na czwartek głosowania.
Opozycja jest przeciwna dymisji Stelmacha, gdyż - według niej -
Kuczma chce aby stanowisko prezesa NBU objął były wicepremier
Serhij Tyhypko z reprezentującej klan dniepropietrowski "Trudowej
Ukrainy". Opozycja uważa, że Stelmach jest kompetentny, a
kierowany przez niego Bank Narodowy należy do nielicznych
instytucji centralnych, które należycie wywiązują się ze swych
zadań.
Zmiana na stanowisku szefa NBU wynika z umowy, jaką frakcje i
grupy wchodzące do proprezydenckiej koalicji parlamentarnej
zawarły w listopadzie przed głosowaniem nad zatwierdzeniem
kandydatury Wiktora Janukowicza na stanowisku nowego premiera.
Umowie patronował prezydent Kuczma.
Zdaniem kijowskich ekspertów, proponując kandydaturę Tyhypki na
stanowisko niezależnego formalnie szefa NBU, prezydent Kuczma
ustanawia równowagę wpływów trzech konkurujących klanów. Doniecki ma premiera, kijowski - Wiktora Medwedczuka na stanowisku szefa
administracji Kuczmy, a dniepropietrowski - stanowisko szefa NBU.
Stelmach nie jest związany z żadnym klanem, ani partią polityczną,
cieszy się natomiast opinią niezależnego, doskonałego fachowca,
choć wykształconego w radzieckiej szkole bankowości.
Nikt z przedstawicieli władz na razie nie ocenia, jak zmiana na
stanowisku szefa NBU może wpłynąć na sytuację ukraińskiego
pieniądza - hrywny. Były premier i były szef tego banku Wiktor
Juszczenko uważa, że jak najgorzej.
"Nie można ambicji karierowicza przeciwstawiać sprawie
stabilności Banku Narodowego, rynku finansowego. Wołodymyr
Stelmach i obecny zarząd banku świetnie radzi sobie z obowiązkami"
- ocenia Juszczenko.
Przeciwko dymisji Stelmacha wypowiedział się też MFW i Bank
Światowy sugerując, że może to zachwiać dość stabilnym systemem
finansowym Ukrainy.
Roman Kryk (PAP)