Reklama

Opozycja Ukraińska zerwała obrady parlamentu

(dochodzi informacja o zakończeniu obrad i starciach między deputowanymi) 12.12.Kijów (PAP) - Po całodziennym blokowaniu mównicy i kilku starciach deputowanych przy stole prezydialnym przewodniczący Rady Najwyższej Wołodymyr Łytwyn zakończył w atmosferze skandalu czwartkowe posiedzenie ukraińskiego parlamentu.

Publikacja: 12.12.2002 17:49

Deputowani nie zdołali tego dnia przyjąć ani jednego dokumentu.

Ukraińscy parlamentarzyści przyznają, że od dawna nie było tak

dramatycznie napiętej sytuacji w sali obrad. Kilkudziesięciu

opozycyjnych deputowanych z samego rana otoczyło stół prezydialny

szczelnym kołem, próbując w ten sposób zerwać głosowanie w sprawie

Reklama
Reklama

dymisji przewodniczącego Narodowego Banku Ukrainy (NBU) Wołodymyra

Stelmacha.

W czwartek po raz trzeci z takim wnioskiem wystąpił prezydent

kraju Leonid Kuczma. 28 listopada deputowani już głosowali w tej

sprawie, jednak wówczas wniosek prezydenta nie uzyskał wymaganej

liczby głosów.

Reklama
Reklama

Opozycja twierdzi, że powtórne głosowanie w sprawie dymisji

Stelmacha jest sprzeczne z prawem, albowiem podczas jednej sesji

nie można głosować dwa razy nad tym samym wnioskiem. Prezydent

Kuczma - jak się wydawało - znalazł wyjście. Jego przedstawiciel w

parlamencie Ołeksandr Zadorożny poinformował, że Stelmach w

czwartek napisał podanie o zwolnienie ze stanowiska, co - według

Reklama
Reklama

niego - stawia całą sprawę w nowym świetle. Opozycja zignorowała

jednak tę informację i nie przerwała protestu.

Około 40 opozycyjnych deputowanych przez cały dzień blokowało

trybunę, stół prezydialny, a także techników, obsługujących

elektroniczny system do głosowania. Doszło do przepychanek, a

Reklama
Reklama

także do starcia ok. 20 deputowanych z proprezydenckiej większości

z 40 opozycjonistami. Wymiana ciosów była krótkotrwała -

deputowani z większości wycofali się. Przewrócono kilka

komputerów, wyrwano kilka mikrofonów. Prawdopodobnie uszkodzono

przewody systemu do głosowania.

Reklama
Reklama

Przewodniczący Łytwyn bezskutecznie próbował zapanować nad

sytuacją kilkakrotnie przerywając obrady. W tym samym czasie w

loży prasy pojawiły się plakaty, informujące, że Kuczma powinien

być sądzony za popełnione przestępstwa, a członkowie

proprezydenckiej większości, to "polityczni outsiderzy i zdrajcy".

Reklama
Reklama

Z kolei blokujący trybunę deputowani skandowali: "Precz z Kuczmą".

Wierni prezydentowi Kuczmie deputowani dwukrotnie zrywali plakaty

w loży prasowej. Tam również doszło do przepychanek.

Łytwyn zdecydował się w końcu na zamknięcie obrad. Kijowscy

eksperci twierdzą, że przedstawiciele czterech opozycyjnych klubów

odnieśli taktyczny sukces. Jednak raczej nikt nie ma wątpliwości,

że Stelmach w końcu zostanie zdymisjonowany, chociażby dlatego, że

osobiście jest tym zainteresowany prezydent Kuczma. W środę

wieczorem prezydent Kuczma spotkał się z przedstawicielami

parlamentarnej większości i zaapelował o dyscyplinę podczas

zaplanowanego na czwartek głosowania.

Opozycja jest przeciwna dymisji Stelmacha, gdyż - według niej -

Kuczma chce aby stanowisko prezesa NBU objął były wicepremier

Serhij Tyhypko z reprezentującej klan dniepropietrowski "Trudowej

Ukrainy". Opozycja uważa, że Stelmach jest kompetentny, a

kierowany przez niego Bank Narodowy należy do nielicznych

instytucji centralnych, które należycie wywiązują się ze swych

zadań.

Zmiana na stanowisku szefa NBU wynika z umowy, jaką frakcje i

grupy wchodzące do proprezydenckiej koalicji parlamentarnej

zawarły w listopadzie przed głosowaniem nad zatwierdzeniem

kandydatury Wiktora Janukowicza na stanowisku nowego premiera.

Umowie patronował prezydent Kuczma.

Zdaniem kijowskich ekspertów, proponując kandydaturę Tyhypki na

stanowisko niezależnego formalnie szefa NBU, prezydent Kuczma

ustanawia równowagę wpływów trzech konkurujących klanów. Doniecki ma premiera, kijowski - Wiktora Medwedczuka na stanowisku szefa

administracji Kuczmy, a dniepropietrowski - stanowisko szefa NBU.

Stelmach nie jest związany z żadnym klanem, ani partią polityczną,

cieszy się natomiast opinią niezależnego, doskonałego fachowca,

choć wykształconego w radzieckiej szkole bankowości.

Nikt z przedstawicieli władz na razie nie ocenia, jak zmiana na

stanowisku szefa NBU może wpłynąć na sytuację ukraińskiego

pieniądza - hrywny. Były premier i były szef tego banku Wiktor

Juszczenko uważa, że jak najgorzej.

"Nie można ambicji karierowicza przeciwstawiać sprawie

stabilności Banku Narodowego, rynku finansowego. Wołodymyr

Stelmach i obecny zarząd banku świetnie radzi sobie z obowiązkami"

- ocenia Juszczenko.

Przeciwko dymisji Stelmacha wypowiedział się też MFW i Bank

Światowy sugerując, że może to zachwiać dość stabilnym systemem

finansowym Ukrainy.

Roman Kryk (PAP)

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama