Ostatnia sesja tygodnia przebiegała w wyjątkowo sennej atmosferze. Indeks WIG20 na zamknięciu stracił 0,06%, obroty były bardzo niskie. Negatywny obraz krótkoterminowy nie uległ więc większym zmianom.
Po przebiciu linii dwumiesięcznego trendu wzrostowego strona podażowa nieco odpuściła, czego efektem jest kilkusesyjna konsolidacją tuż poniżej tej linii. Naturalnie fakt ten nie może być optymistyczną przesłanką, gdyż wybicie w dół odbyło się na zwiększonych obrotach. Towarzyszyła mu dość wysoka luka bessy, ukształtowana między 1206 a 1219 pkt. Tak więc poziom 1206 pkt., czyli górny zasięg korpusu czarnej świecy z 10 grudnia, to raczej maksimum dokąd byki mogą podciągnąć indeks blue chips. Mało realny wydaje się szybki powrót powyżej wspomnianej luki. Także negatywnym faktem jest dość szybki powrót indeksu poniżej przebitej nieznacznie długoterminowej (od marca 2000 r.) linii trendu spadkowego. Można to odczytać jako pułapkę hossy.
Sytuacja krótkoterminowych oscylatorów raczej nie jest zbyt korzystna, gdyż wszystkie najważniejsze wskaźniki po utworzeniu negatywnych dywergencji silnie spadły, przebijając linie podtrzymujące ich trend wzrostowy. Do stref rynku wyprzedanego jest jednak jeszcze dość daleko i możliwe są dalsze spadki. Bardzo dobrze to widać chociażby na RSI czy Ultimate.
Znacznie wolniej reagujący MACD, po utworzeniu podwójnego szczytu, spadł poniżej linii sygnału, lecz nadal pozostaje powyżej poziomu równowagi. Można to odczytać umiarkowanie pozytywnie, szczególnie jeśli dostrzeżemy, że tendencja spadkowa wyraźnie osłabła ponad wspomnianą linią równowagi.
Obserwując oscylator MACD w ujęciu tygodniowym widać wyraźne wyhamowanie zwyżki poniżej poziomu równowagi, co może być pewnym ostrzeżeniem i świadczyć o zakończeniu średnioterminowego wzrostu.