Rozmowy dotyczące podwyżek płac w niemieckich przedsiębiorstwach usługowych sektora publicznego nie przyniosły efektów. Związek zawodowy Ver.di, który zrzesza przeszło 3 mln pracowników, domaga się zwiększenia zarobków o przeszło 3%, tj. w stopniu przewyższającym dwu- i półkrotnie stopę inflacji. Pracodawcy, którym przewodził minister spraw wewnętrznych Otto Schily, zaoferowali wzrost płac o 0,9% od 1 stycznia oraz o dalsze 1,2% od 1 października. Główny negocjator związkowy Frank Bsirske uznał tę propozycję za prowokację.

Związkowcy chcą uzyskać podwyżki analogiczne do tych, jakie udało się wynegocjować w tym roku pracownikom przemysłu metalowego, samochodowego i elektronicznego, a także budownictwa. Jeżeli nie uda się osiągnąć porozumienia, w połowie stycznia może dojść w sektorze publicznym do pierwszego od dziesięciu lat strajku generalnego, który sparaliżowałby niemiecką gospodarkę.

Zdaniem ministra spraw wewnętrznych, nadmierne podwyżki płac doprowadziłyby do dalszego pogorszenia koniunktury oraz redukcji zatrudnienia. Utrudniłyby również ograniczenie deficytu budżetowego.