Zamiast 28 miliardów dolarów Philip Morris będzie musiał zapłacić palaczce Betty Bullock 28 milionów dolarów. Taką sumę sędzia Judge Warren L. Ettinger uznał za "rozsądną". Ogromna większość odszkodowania to tak zwane punitive damages, czyli dodatkowa kara za złamanie prawa. Suma, na jaką wyceniono cierpienie Bullok, to "zaledwie" 100 tysięcy dolarów. Dalsze 750 tysięcy USD to rekompensata za koszty leczenia oraz utracone dochody.
Bullock ma czas do 27 grudnia na pogodzenie się ze zmniejszoną kwotą odszkodowania albo zdecydowanie się na nowy proces w sprawie wysokości rekompensaty. Nawet jeżeli zaakceptuje decyzję sędziego, może jeszcze prędko nie zobaczyć żadnych pieniędzy. Philip Morris zamierza bowiem nadal odwoływać się od wyroku. Ettinger przyznał bowiem w orzeczeniu, że mimo powszechnie znanych faktów o szkodliwości palenia, koncern czekał prawie pół wieku, aby publicznie uznać, że nikotyna i inne substancje zawarte w tytoniu mogą stać się przyczyną uzależnienia i groźnych chorób. Philip Morris nigdy nie okazał też współczucia wobec ofiar nałogu - stwierdził sędzia Ettinger. Utrzymanie w mocy takiego orzeczenia sądu może stworzyć niebezpieczny dla Philip Morris precedens, który uruchomiłby lawinę indywidualnych pozwów przeciwko koncernom tytoniowym. Dlatego też prawnicy Philip Morris twardo podtrzymują linię, że ofiary palenia doskonale zdają sobie sprawę z zagrożeń, jakie niesie ze sobą nałóg i że trują się na własną odpowiedzialność.