- Zarząd Pekao może po raz kolejny rozczarować inwestorów, choć w II połowie roku kilkakrotnie jego przedstawiciele zapewniali, że prognoza zysku netto na poziomie 1 mld zł zostanie utrzymana - powiedział PARKIETOWI Marcin Materna, analityk DM BIG-BG. Podobnego zdania jest też Jakub Korczak, analityk z CA IB Securities.
Wykonanie prognozy Pekao w dużej mierze było bowiem uzależnione od przeprowadzenia kilku transakcji. Do najważniejszych należała sprzedaż PolCardu. Z transakcji tej bank, według nieoficjalnych informacji, miałby otrzymać nawet 140 mln zł. Poza tym Pekao wierzyło, że w 2002 roku zostaną rozliczone transakcje sprzedaży dwóch statków przejętych jako zabezpieczenie kredytów udzielonych Stoczni Szczecińskiej. Na rynku mówi się, że statki te mogą być warte nawet 50 mln USD (192 mln zł).
Bank dotychczas nie poinformował o sprzedaży PolCardu. Nie podał też informacji o zamknięciu transakcji sprzedaży statków. W związku z tym osiągnięcie w 2002 roku zysku netto na poziomie 1 mld zł jest mało prawdopodobne. Po trzech kwartałach 2002 roku Pekao zarobił bowiem jedynie 456,1 mln zł. Oznacza to, że w IV kwartale musiał osiągnąć 543,9 mln zł, aby zrealizować plany. Dotychczas spółka nigdy nie osiągnęła zysku kwartalnego w tej wysokości.
- Z czystego biznesu bankowego Pekao nie wypracuje więcej niż 400 mln zł zysku netto. Wówczas do wykonania prognozy zabrakłoby mu 150 mln zł. To jednak jest mój wariant optymistyczny - wyjaśnia M. Materna. J. Korczak dodaje, że jeśli okazałoby się, że pod koniec roku Pekao otrzymał pieniądze za statki, to i tak miałby problem z osiągnięciem prognozy na zakładanym poziomie.
Pekao już raz zrewidowało swoje oczekiwania finansowe na 2002 rok. Bank podjął taką decyzję po bankructwie Stoczni Szczecińskiej. Wówczas obniżył prognozę zysku netto do 1 mld zł z 1,4 mld zł.