Cena ropy naftowej spadła wczoraj o kilkadziesiąt centów. Rosja i Arabia Saudyjska, dwaj najwięksi eksporterzy, uzgodnili bowiem zwiększenie wydobycia, by uzupełnić braki spowodowane trwającym już ponad miesiąc strajkiem w Wenezueli.
Rosyjski minister do spraw ropy Igor Jusufow powiedział wczoraj po przylocie z Rijadu do Kuwejtu, że światowy popyt na ropę przekracza teraz jej wydobycie o 1,5 mln baryłek dziennie, a więc o 2%. Dzień wcześniej Jusufow i jego saudyjski odpowiednik Ali al-Naimi zawarli porozumienie o współpracy, którego celem jest obniżenie cen i zapobieżenie powstawaniu braków na rynku.
Kryzys w Wenezueli najbardziej odczuwalny jest w USA, które kupowały połowę eksportowanej stamtąd ropy. Od ponad miesiąca dostawy są przerwane i w ubiegłym tygodniu zapasy ropy w USA były o 10% mniejsze niż przed rokiem. Dlatego na decyzję o zwiększeniu wydobycia uczestnicy rynku zareagowali obniżką cen. Baryłka gatunku Brent z dostawą w lutym na Międzynarodowej Giełdzie Paliwowej w Londynie kosztowała wczoraj po południu 30,15 USD, a więc o 2% mniej niż na piątkowym zamknięciu.
Cena złota osiągnęła wczoraj poziom najwyższy od 4 marca 1997 r. Za uncję tego kruszcu na popołudniowym fixingu w Londynie płacono 356,10 USD, czyli o 3,4% więcej niż w piątek. Główne przyczyny tak wysokich cen złota to coraz większe prawdopodobieństwo wojny w Iraku i niepewne perspektywy rozwoju gospodarczego świata. Złoto jest już o 28% droższe niż przed rokiem i okazało się tym samym jedną z najlepszych inwestycji.
W poniedziałek zdrożała także miedź. Jej tona na Londyńskiej Giełdzie Metali kosztowała po południu 1622 USD, a więc o 11 USD więcej niż na piątkowym zamknięciu.