Inwestorzy na największych europejskich rynkach kapitałowych - brytyjskim, niemieckim, francuskim, hiszpańskim i włoskim - w ciągu sześciu miesięcy kończących się 31 października 2002 r. wycofali netto z funduszy akcyjnych 4,2 mld euro. Wprawdzie w Wielkiej Brytanii, Francji i Niemczech do instytucji tych napłynęły środki, ale bardzo wyraźny odpływ zanotowano w Hiszpanii i we Włoszech.

Zdaniem ekspertów SSSB, nie należy się spodziewać, by w najbliższym czasie nastąpił wyraźny zwrot i zaczęły napływać środki do funduszy. - Pomimo że obserwujemy lekką poprawę koniunktury na giełdach jest mało prawdopodobne, by drobni inwestorzy zaczęli masowo powracać do funduszy - twierdzi Moneesh Puri, analityk Schroeder Salomon, dodając, że drobni gracze zwykle kupują akcje wtedy, kiedy ich kursy już rosną od pewnego czasu, a nie w momencie gdy ceny znajdują się na historycznie niskich poziomach.

Zdaniem analityków Schroedera, popularności europejskich funduszy akcyjnych nie zwiększają też wyższe opłaty pobierane przez te instytucje. Spadający popyt na jednostki funduszy skłonił je do zwiększenia różnego rodzaju prowizji, aby zapobiec znacznemu pogorszeniu wyników finansowych. Nie wszystkie instytucje, takie jak Amvescap czy Schroeder, zdecydowały się bowiem ratować swoją kondycję finansową poprzez cięcia kosztów, a nie podnoszenie opłat. Przykładowo w Luksemburgu średnie roczne prowizje funduszy akcyjnych wyniosły w ub.r. 135 euro na każde zainwestowane 10 tys. euro, wobec 77 euro w przypadku funduszy obligacyjnych i 48 euro w przypadku funduszy działających na rynku pieniężnym.