Na każdej ze 185 akcji Gold Corporation straciliśmy 1 USD. Doliczając do tego 22 USD prowizji łącznie nasz rachunek jest "lżejszy" o 207 USD, czyli ok. 800 złotych. To niecałe 1% naszego kapitału. Stąd mimo drugiej kolejnej transakcji na rynku akcji, na której straciliśmy, łącznie wartość naszego portfela spadła tylko o 0,6%. Trend na walorach Gold Corporation nie uległ zmianie i w dalszym ciągu z punktu widzenia analizy technicznej może to być godny polecenia papier.

Konsekwentnie staramy się stosować zasadę szybkiego ucinania strat czekając na transakcję, która będzie na tyle zyskowna, że zniweluje wszelkie wcześniejsze niepowodzenia. Być może taką inwestycją okaże się Apache Corporation (APA), spółka zajmująca się wydobyciem ropy naftowej i gazu ziemnego. Podobnie jak pozostałe nasze dotychczasowe inwestycje, firmę tę wypatrzyliśmy dzięki stronie stockcharts.com i znajdującego się na niej stock skanera. Na piątkowej sesji kurs akcji był najwyższy od 52 tygodni. Przy cenie zakupu wynoszącej 62,4 USD, zlecenie "stop" ograniczające straty umieściliśmy na poziomie 56,15 USD.

Znów przeznaczyliśmy na zakup tych walorów jedną dziesiątą środków. Ta ostrożność przy angażowaniu się w akcje wynika z naszego przekonania, iż najbliższa przyszłość przyniesie giełdowym inwestorom kolejne rozczarowania. Rynki pozostają niestabilne, a wyceny spółek wciąż wysokie. Publikowane wyniki amerykańskich firm za ostatni kwartał ub.r., jak i napływające informacje ze światowej gospodarki, nie napawają optymizmem. Do tego dochodzą czynniki polityczno-militarne, które dodatkowo zwiększają niepewność na giełdach. W dodatku ostatnie reakcje inwestorów są coraz bardziej charakterystyczne dla trendu zniżkowego (choć wykresy głównych indeksów pozostają jeszcze w tendencjach bocznych), podczas którego dobre wiadomości wystarczają jedynie do krótkotrwałego ruchu w górę. Dlatego uważamy, że na odważniejsze kroki przyjdzie dopiero czas.

Postanowiliśmy zwiększyć udział w portfelu obligacji o zmiennym oprocentowaniu. Teraz mamy ich tyle samo, co tych o oprocentowaniu stałym. Powodem tego kroku jest przekonanie o niewielkim zagrożeniu wystąpieniem w Polsce deflacji. W momencie, gdyby inflacja zaczęła rosnąć, papiery o zmiennym oprocentowaniu staną się bardziej atrakcyjne i zaczną przynosić większe zyski.