Już w zeszłym roku zarządzający OFE ING Nationale-Nederlanden twierdzili, że rynki wschodzące, zwłaszcza w naszym regionie, dadzą wyższą stopę zwrotu niż te z krajów Europy Zachodniej i USA. I to się potwierdziło, z tym że na Zachodzie notowano wysokie straty, a u nas ceny prawie się nie zmieniły.
- W tym roku stopa zwrotu na rynkach rozwiniętych będzie bliska zera, a na rynkach wschodzących, zwłaszcza w naszym regionie, w krajach wchodzących do Unii Europejskiej, wyniesie od 0 do 12%, a może nawet więcej - powiedział Jarosław Jamka, wiceprezes PTE ING NN, odpowiedzialny za inwestycje funduszu.
Jego zdaniem, kraje przystępujące do UE będą traktowane przez inwestorów jako bezpieczna przystań i tutaj powinien płynąć kapitał. W perspektywie wejścia naszego kraju do UE nadal atrakcyjnym sektorem są banki. O ile w państwach członkowskich wartość kredytów udzielonych przez sektor bankowy sięga nawet 100% PKB, to w Polsce jest to około 20%.
- W krótkim terminie, 1-2 miesięcy, sytuacja tego sektora wygląda gorzej, co wynika ze spowolnienia gospodarczego - stwierdził. - Jednak ze względu na wzrost wartości aktywów funduszy emerytalnych coraz mniejsze znaczenie będą miały inwestycje sektorowe, a w coraz większym stopniu będą się one koncentrować na największych i najbardziej płynnych spółkach z WIG20 - dodał.
Nadal będzie można zarobić nieźle na obligacjach - zyski z papierów długoterminowych specjaliści z ING NN oceniają na 6-8%, przy czym mogą one w niektórych sytuacjach być znacznie wyższe.