Zapytaliśmy przedstawicieli resortu finansów, czy ministerstwo mogłoby rozważyć taką propozycję i czy jest gotowe wspomóc w ten sposób rynek kapitałowy. - Jego rozwój leży mi na sercu, jestem z nim przecież związany od początku. Na razie jednak nie chciałbym się wypowiadać na temat konkretnych rozwiązań. Po prostu nie zostały jeszcze przygotowane. Pracujemy nad nimi w ministerstwie - powiedział nam Jan Czekaj, wiceminister finansów.
Szerokie grono zwolenników
- To mogłoby bardzo, bardzo pomóc rynkowi - komentuje Piotr Kamiński, wiceprezes GPW. Ocenia, że obniżka powinna być zauważalna dla spółek i sięgać przynajmniej 2-3 pkt. proc. - Z moich rozmów z przedsiębiorstwami wynika, że wiele z nich mogłoby to skłonić do wejścia na rynek publiczny - twierdzi. Identyczne stanowisko ma Krzysztof Grabowski, prezes Związku Maklerów i Doradców. Jego zdaniem, spółki zauważyłyby już obniżkę podatku o 1 pkt. proc. - Dla firm zastanawiających się nad upublicznieniem byłby to bardzo ważki, bo biznesowy, argument - dodaje.
Obaj prezesi zwracają uwagę, że firmy publiczne są bardziej przejrzyste, a to oznacza dla nich koszty i komplikuje ich działalność ze względu na odsłonięcie się przed konkurencją. - Jeśli chcemy preferować przedsiębiorstwa przejrzyste, a bardziej przejrzystych od tych, które znajdują się na giełdzie, nie ma, powinniśmy zaoferować im coś w zamian, rodzaj bonusu podatkowego. Warto też pamiętać, że istnieje nacisk na maksymalizację przez przedsiębiorstwa giełdowe wyniku finansowego, co pokazuje przykład chociażby takich spółek, jak LPP czy Duda. W efekcie oznacza to płacenie przez nie wyższych podatków. Jestem więc przekonany, że zachęty dla firm giełdowych okazałyby się w ostatecznym rozrachunku korzystne dla Skarbu Państwa - twierdzi prezes Kamiński.
Czasowo nawet 5% mniej