Beef-San, którego wyniki finansowe znacznie się pogorszyły w 2002 r., zaczął mieć problemy z terminową spłatą zobowiązań. Zarząd spółki wystąpił więc z wnioskiem do sądu o otwarcie postępowania układowego. Firma zgłosiła do niego 4,2 mln zł zobowiązań handlowych bez odsetek (chce ich kasacji). Proponuje pełną spłatę wierzycieli, którym jest winna do 2,5 tys. zł w ciągu roku od zawarcia układu. - Chcemy, aby większe zobowiązania zostały zredukowane o 40%. Pozostały dług możemy zwrócić w 20 kwartalnych ratach - powiedział Jerzy Biel, prezes Beef-Sanu. Dodał, że zarząd robi wszystko, aby układ został przyjęty przez wierzycieli. To pozwoli spółce wyjść na prostą i uchroni ją przed upadłością.
Beef-San nie spłaca kredytów. Pod koniec listopada Kredyt Bank wypowiedział mu umowę i zażądał zwrotu ponad 1,22 mln zł. Firma nie spłaciła jednak tej kwoty, ponieważ nie ma na to środków. Beef-San ma również do uregulowania około 1 mln zł kredytu z BGŻ. - Prowadzimy rozmowy z tymi bankami na temat ugody i restrukturyzacji naszych zobowiązań. Wkrótce będziemy je finalizować - powiedział prezes J. Biel. Firmie udało się już zawrzeć porozumienie z największym kredytodawcą - Podkarpackim Bankiem Spółdzielczym - który pożyczył jej 3 mln zł. - Mamy środki na prowadzenie działalności operacyjnej - zaznaczył prezes.
Beef-Sanowi pomogły w ostatnim czasie Zakłady Mięsne Mysław - potencjalny inwestor branżowy. Jego pracownicy posiadają już ponad 20% akcji spółki z Sanoka. ZM Mysław w połowie stycznia kupiły od BRE wierzytelności wobec giełdowej firmy (nie podano szczegółów). Wcześniej przejęły też wierzytelności od Pekao SA. Bank ten, jak wynika z naszych informacji, pożyczył spółce około 1,2 mln zł.