Po piątkowej zwyżce w USA wczorajsza sesja na rynku kontraktów terminowych upłynęła w spokojnej atmosferze stabilizacji z nieznaczną przewagą strony popytowej. Lekka zwyżka indeksów, a co za tym idzie i kontraktów, to głównie zasługa poprawy notowań większości banków i spółek z sektora TMT. Niemniej jednak obserwowaną zwyżkę należy traktować z odpowiednią rezerwą - znaczenie wzrostów pomniejsza bowiem bardzo niski obrót oraz dosyć pokaźna, ujemna baza. Gracze na rynku terminowym nie dają więc wiary w możliwość powstania trwalszych wzrostów i aktualną zwyżkę traktują w kategorii korekty. Najbliższy opór, wyznaczony przez ostatnie okno bessy, znajduje się w przedziale 1131-1135 pkt. i dopiero zdecydowane przełamanie tej bariery mogłoby zachwiać pozycją niedźwiedzi. Technicznie rynek jest dość silnie wyprzedany - co potwierdzają wskaźniki - i stabilizacja notowań z nieśmiałymi próbami wzrostu nie powinna być zaskoczeniem.

W najbliższym czasie największy wpływ na notowania nadal będzie miało zachowanie giełd zagranicznych, a w szczególności rozwój sytuacji na linii Waszyngton - Bagdad. Mimo że czynnik wojny w Iraku brzmi jak "zgrana płyta", to jednak cały czas wprowadza on największą dozę niepewności i do momentu rozwiązania tego problemu ukształtowanie trwalszego minimum wydaje się niemożliwe. Warto też zwrócić większą uwagę na publikowane w tym tygodniu dane makroekonomiczne i na wyniki posiedzenia EBC oraz Banku Anglii. Wprawdzie rynki nie oczekują zmian stóp procentowych, to jednak zmienność notowań może wzrosnąć.

Średnioterminowa tendencja spadkowa nie wydaje się zagrożona - formacja podwójnego szczytu nie została jeszcze zrealizowana. Mimo to mogą się pojawić ruchy korekcyjne.