Cena ropy naftowej znowu wczoraj wzrosła i w południe na londyńskiej giełdzie paliwowej baryłka gatunku Brent z dostawą w marcu kosztowała już nawet 32 USD. Pod koniec sesji cena ta spadła do 31,72 USD, ale nadal była wyższa o 36 centów niż na środowym zamknięciu i najwyższa od dwóch lat.
Uczestnicy rynku paliwowego zareagowali zwiększonymi zakupami na środowe przemówienie Colina Powella, które wzmogło ich obawy o wybuch wojny w Iraku. Wczorajszą wypowiedź szefa Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej Mohameda ElBaradeia, że Irak nie w pełni współpracuje z inspektorami rozbrojeniowymi ONZ - też zinterpretowano jako zwiększającą prawdopodobieństwo wojny. Do tego doszły informacje o tym, że zapasy oleju opałowego i benzyny w USA są niższe niż przed rokiem. Oleju aż o 26%, a benzyny o 3,1%. Ceny ropy mogą zatem jeszcze bardziej wzrosnąć, gdyż z nadejściem wiosny znacznie zwiększa się popyt na benzynę w Stanach Zjednoczonych.
Uczestnicy londyńskiego rynku złota wystąpienie amerykańskiego sekretarza stanu w Radzie Bezpieczeństwa zinterpretowali odwrotnie. Uznali, że Powell przedstawił wprawdzie irackie próby oszukiwania inspektorów ONZ, ale nie dostarczył takich dowodów na posiadanie przez Saddama Husajna broni masowego rażenia, by mogły one przyspieszyć wybuch wojny. Nie przekonał bowiem tych członków Rady Bezpieczeństwa, którzy są wojnie przeciwni. W rezultacie złoto staniało. Pewnie również dlatego, że jego środowa cena była najwyższa od 6,5 roku. Na wczorajszym popołudniowym fixingu w Londynie za uncję płacono 375,8 USD, wobec 382,10 dzień wcześniej.