Reklama

Euro z opóźnieniem?

Polski deficyt budżetowy w 2005 r. wyniesie 3,2% PKB - wynika z wypowiedzi ministra finansów Grzegorza Kołodki. I to tylko pod warunkiem, że redukcja deficytu nie spowolni wzrostu gospodarczego. Oznaczałoby to, że Polska mogłaby wejść do strefy euro dopiero w 2008 roku, a nie w 2007 r., jak wcześniej zapowiadano.

Publikacja: 12.02.2003 08:17

Do tej pory zakładano, że Polska powinna wejść do strefy euro w pierwszym możliwym terminie, czyli w roku 2007. Wymagałoby to spełnienia przez nasz kraj w roku 2005 wszystkich kryteriów, zapisanych w traktacie z Maastricht. Takie stanowisko prezentowały do tej pory bank centralny i Rada Polityki Pieniężnej oraz komisja ds. wejścia naszego kraju do unii monetarnej, powołana przez rząd i NBP.

Podobne stanowisko zaprezentował także minister finansów Grzegorz Kołodko podczas wizyty w Londynie. - Polska może znaleźć się w unii monetarnej ze wzrostem gospodarczym na poziomie 5% w roku 2007 - powiedział w trakcie wykładu w London Business School. Jednak z dalszej części jego wykładu wynika, że nasz kraj nie będzie w stanie spełnić kryterium deficytu budżetowego, który - wg traktatu z Maastricht - nie powinien przekroczyć 3% PKB.

- W naszym najbardziej optymistycznym scenariuszu, który jest jednak realistyczny, deficyt budżetu wyniesie w 2005 r. 3,2% PKB, zakładając, że uda się nam przeprowadzić reformy fiskalne - powiedział G. Kołodko. Zastrzegł także, że reforma fiskalna i redukcja deficytu nastąpią, o ile nie będzie to szkodzić wzrostowi gospodarczemu. - To się wydarzy tylko wtedy, kiedy nie będzie oznaczać zabójstwa dla krajowej gospodarki - powiedział minister finansów.

Jeśli Polska z opóźnieniem wypełniłaby kryterium deficytu budżetowego, mogłoby to odsunąć w czasie wejście naszego kraju do unii monetarnej. Analitycy są jednak dobrej myśli, wskazując, że minister Kołodko wymienił rok 2007 jako datę wprowadzenia euro w naszym kraju.

- Widać jednak, że problemem jest reforma finansów publicznych - powiedziała Katarzyna Zajdel-Kurowska, ekonomistka Banku Handlowego w Warszawie. - Jeśli jednak mówi to minister finansów, to zaczynam się niepokoić o możliwość jej wprowadzenia.

Reklama
Reklama

Tymczasem, według Bogusława Grabowskiego, członka Rady Polityki Pieniężnej, nie ma sprzeczności między obniżaniem deficytu i wzrostem gospodarczym.

- Nie należy jednak szukać bodźców wzrostu gospodarczego w większym deficycie budżetowym - zastrzegł B. Grabowski. - Konieczne są reformy, dotyczące strony podażowej, które i przyspieszyłyby wzrost gospodarczy, i ograniczyłyby deficyt. Tymczasem rządowi czas upływa na nierobieniu niczego.

Stanowisko rządu w sprawie terminu wejścia Polski do unii monetarnej będzie mieć wpływ na przyszłą politykę pieniężną. Obecnie RPP pracuje nad strategią polityki pieniężnej na lata po 2003 r. Będzie ona nastawiona na stabilizację inflacji na niskim poziomie, jednak bliższy termin wejścia naszego kraju do UE oznaczałby większą ostrożność Rady przy redukcjach oprocentowania.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama