Konsolidacja, z jaką na wykresie WIG20 mamy do czynienia już od pewnego czasu, znalazła swoją kontynuację podczas piątkowej sesji. Indeks największych spółek oscylował przez całą sesję w wąskim przedziale 1101-1111 pkt. Jak na razie nie ma czytelnych i pewnych sygnałów co do dalszego kierunku trendu w krótkoterminowym ujęciu.

Najistotniejszą przeszkodą hamującą w minionym tygodniu zapędy strony popytowej jest bez wątpienia średnia krocząca z 15 sesji. To właśnie w jej pobliżu ulokowała się podaż, która ostatnio już dwukrotnie zatrzymała ruch w górę. Wygląda na to, że od skutecznego pokonania tej średniej zależy dalsza poprawa sytuacji na parkiecie. Ewentualny zasięg tego korekcyjnego ruchu wzrostowego można określić w najlepszym razie jako ruch powrotny do przebitej linii pochylonej formacji głowy i ramion, znajdującej się obecnie na poziomie 1170 pkt. W przypadku ponownego zejścia indeksu WIG20 poniżej lokalnego wsparcia na poziomie 1096 pkt zwiększy się prawdopodobieństwo silniejszej przeceny co najmniej w okolice jesiennych dołków.

Znacznej poprawie uległa sytuacja techniczna opisywana głównym oscylatorem średnioterminowym, czyli MACD. Wskaźnik ten nie tylko wyhamował spadek, ale nawet zawrócił w górę i właśnie zmaga się z linią sygnału. Dopiero jej zdecydowane przebicie będzie można określić jako oznakę nabierania siły przez rynek.

Neutralnie, choć z pewnymi nadziejami, można spoglądać w najbliższą przyszłość analizując sytuację większości najszybszych oscylatorów. RSI zatrzymał swój spadek tuż nad linią strefy wyprzedanej i raczej na pewien czas oddalił widmo dalszego spadku. Na dalsze "nurkowanie" nie ma chwilowo ochoty Ultimate czy też ROC. Zauważyć również można pierwsze pozytywne dywergencje np. na Momentum.

Dzienny układ świec japońskich jest wyraźnie neutralny. Analizują wykres w ujęciu tygodniowym - sytuacja nadal jest niezbyt korzystna dla posiadaczy akcji. Tu coraz bardziej uwidacznia się negatywne znacznie luki bessy z końca stycznia, znajdującej się w strefie 1120-1140 pkt.