"Na rynku powinien interweniować tylko Narodowy Bank Polski (NBP), nikt inny, jeśli w ogóle. Na pewno mieszanie na rynku walutowym nie jest rolą ministra finansów" - powiedział Belka, były wicepremier i minister finansów, a obecnie doradca banku inwestycyjnego JP Morgan ds. inwestycji w Europie Środkowej i Wschodniej. "Ale przypomnijmy, że propozycja skupu walut przez resort zrodziła się w RPP i była przeze mnie odrzucona" - dodał.
Belka wskazał na obowiązek skupowania walut przez Ministerstwo Finansów w jak najtańszy sposób, co z góry oznacza, że musi to robić w sposób "tajemniczy". Gdyby gracze na rynku wiedzieli o planach skupu przez resort, kurs złotego zyskiwałby na wartości.
"To musiałaby być tajemnica, inaczej pomysł nie ma sensu. A tajemniczość to brak przejrzystości. Dlatego cały ten pomysł jest niedobry" - powiedział Belka.
Propozycja skupu walut na rynku na obsługę długu zagranicznego została pierwotnie przedstawiona przez NBP. Ministerstwo Finansów zapowiedziało niedawno, iż pomysł wykorzysta po raz pierwszy na wiosnę 2003 roku (kiedy to przypada termin spłaty ok. 300 mln USD odsetek długu zagranicznego) w celu osłabienia polskiej waluty. Operacja ma być niezapowiedziana.
Pozytywnie Belka ocenia natomiast propozycję Ministerstwa Finansów zmniejszenia, lub zlikwidowania, pokaźnej rezerwy rewaluacyjnej, czyli rezerwy stworzonej w czasach sztywnego kursu walutowego na pokrycie ryzyka kursowego. Jest ona księgowym zapisem różnic kursowych między historyczną wartością dewiz skupionych przez bank centralny, a ich aktualną wartością rynkową. Wynosi ona obecnie ok. 27 mld zł.