Reklama

3,5 mln zł straty na akcjach Condomi

Z Grzegorzem Winogradskim, prezesem Unimilu, rozmawia Ewa Bałdyga

Publikacja: 22.02.2003 08:09

Jakie znaczenie ma dla Unimilu posiadanie inwestora branżowego, którym jest Condomi, niemiecki producent prezerwatyw?

Przede wszystkim otrzymaliśmy dostęp do nowoczesnej technologii produkcji. Chodzi na przykład o system rozprowadzania lateksu. Kupiliśmy nowe maszyny. Wspólne działania pozwoliły na podniesienie jakości produkcji do takiego stopnia, że uzyskaliśmy praktycznie wszystkie możliwe certyfikaty w tym zakresie. Znacznie przekraczamy normy jakości obowiązujące w Unii Europejskiej.

Ile Unimil zainwestował w unowocześnienie produkcji?

Około 4 milionów złotych.

Nie byliście Państwo w stanie samodzielnie przeprowadzić takich inwestycji?

Reklama
Reklama

Z inwestorem jest łatwiej. Poza tym jesteśmy w olbrzymiej grupie Condomi, która ma kilkanaście firm w wielu krajach. Mamy więc dostęp do analiz rynkowych z całego świata.

Czy są bardziej wymierne korzyści ze współpracy z inwestorem?

Z pewnością istotną jej zaletą jest umieszczanie naszych wyrobów w sieci sprzedaży Condomi. Nasz inwestor jest jednocześnie największym odbiorcą produktów.

Poza tym Condomi bierze udział w przetargach organizowanych na całym świecie. Niedługo Organizacja Narodów Zjednoczonych będzie kupowała prezerwatywy o wartości 20 mln USD. Aby wziąć udział w tym przetargu, przeszliśmy audyt zorganizowany przez ONZ. Oczywiście, jest to możliwe dzięki pomocy naszego partnera strategicznego. Niemiecka spółka zatrudniła specjalistę z Wielkiej Brytanii, który zajmuje się wyłącznie przetargami. Liczymy, że dzięki jego znajomości branży i kontaktów będziemy mieli szansę startowania w coraz większej liczbie tego typu przetargów.

W zeszłym roku Unimil kupił pakiet akcji Condomi. Ile wydaliście Państwo na ten cel?

Za jedną akcję płaciliśmy średnio około 19 euro. Łącznie wydaliśmy na ten zakup około 1 miliona euro, czyli około 4 mln złotych.

Reklama
Reklama

Ile jest wart teraz ten pakiet?

Około 0,85 mln zł.

Jednym słowem posiadanie inwestora strategicznego to nie tylko korzyści...

Nie do końca. Zakup akcji Condomi to inwestycja długoterminowa. Papiery te kosztowały już nawet 30 euro. Mam nadzieję, że wkrótce zdrożeją. Proszę zauważyć, że Unimil nie ma żadnych kredytów. Wręcz odwrotnie - spółka ma nadpłynność finansową. Chcieliśmy pieniądze ulokować jak najlepiej.

Czy inne spółki zależne również kupowały akcje Condomi?

Tak.

Reklama
Reklama

Czy nie uważa Pan, że krzyżowe powiązania kapitałowe w takim przypadku mogą być potraktowane jako wykorzystywanie uprzywilejowanej pozycji przez inwestora strategicznego w celu ratowania spadającego kursu akcji?

Raczej nie.

Spółka co roku sprzedaje najwięcej w styczniu. Z czego wynika wzrost akurat w tym miesiącu?

Jest to prawdopodobnie wynik tego, że nasi odbiorcy chcą mieć jak najmniej zapasów pod koniec roku, więc ograniczają zakupy w grudniu. Rekompensują to sobie właśnie w styczniu. W pierwszych czterech tygodniach tego roku zanotowaliśmy rekord sprzedaży w dotychczasowej historii spółki.

Czy to znaczy, że również wyniki mogą być lepsze niż w poprzednim roku?

Reklama
Reklama

Niestety, nie ma już takiego przełożenia, jak jeszcze rok czy dwa lata temu, że wzrostowi przychodów ze sprzedaży towarzyszył identyczny procentowy wzrost zysku. Każdy kolejny procent sprzedaży kosztuje nas coraz więcej. Przede wszystkim z powodu rosnącej na rynku konkurencji. Dodatkowo każdego roku sieci handlowe żądają coraz wyższych upustów.

Jakiego rzędu są te upusty?

Kilkanaście procent.

Kto, poza Condomi, jest największym odbiorcą produkowanych w Dobczycach prezerwatyw?

Bardzo duży udział mają prywatne firmy, które na własną rękę sprzedają nasze produkty. Oczywiście, bardzo dużym klientem jest Ruch. Sporo produktów odbierają sieci super- i hipermarketów. Na przestrzeni ostatnich czterech lat ilość naszych prezerwatyw sprzedawanych w sieciach handlowych wzrosła ośmiokrotnie. Myślę, że zmierzamy do sytuacji, w której sieci będą miały około 70-80% handlu detalicznegoSwego czasu chcieliście Państwo sprzedawać prezerwatywy w automatach. Dlaczego pomysł nie wypalił?

Reklama
Reklama

4 lata temu kupiliśmy kilkanaście bardzo drogich automatów, które przyjmowały nawet banknoty. Niestety, jest to zupełnie nieopłacalne przedsięwzięcie. Obecnie w Polsce jest kilka tysięcy prywatnych automatów. Nie mają one jednak dużego udziału w sprzedaży. Nie wykluczam jednak, że wrócimy jeszcze do tego pomysłu.

Zaczął Pan mocno promować nową linię prezerwatyw Special Collection. Które produkty w tej chwili sprzedają się najlepiej?

W dalszym ciągu największy udział w przychodach zapewniają nam zwykłe, gładkie, niekolorowe prezerwatywy. Mimo że różnica w cenie produktów niestandardowych i standardowych jest bardzo mała, to ludzie po wypróbowaniu nowych prezerwatyw wracają do standardowych. Natomiast wzrost sprzedaży Special Collection jest bardzo duży - około 50% w ubiegłym roku, chociaż jest ona znacznie droższa od innych naszych wyrobów i porównywalna właśnie z marką Durex. Ale jej udział w przychodach spółki nie jest jeszcze tak duży, jak byśmy chcieli. Większość naszego przychodu pochodzi ze sprzedaży asortymentu w średnich cenach - New Caress i Conamore.

Czy Special Collection ma bezpośrednio konkurować z marką Durex?

W zasadzie tak. Czasami nasze produkty są nawet droższe od prezerwatyw Durex. Przy czym wydaje mi się, że nasze produkty są wyższej jakości. Prezerwatywy zagranicznych producentów pochodzą najczęściej z fabryk w Tajlandii, gdzie dosyć trudno jest sprawować należyty nadzór. Oczywiście, zawsze może się zdarzyć, że na miliony produkowanych prezerwatyw mała część nie spełni wszystkich norm. U nas odrzuty stanowią tylko około 3% na etapie produkcji "surowych" prezerwatyw. Na końcu procesu produkcyjnego wadliwe wyroby stanowią tylko 1 promil.

Reklama
Reklama

I co w takim przypadku? Jesteście państwo narażeni na konieczność wypłaty wysokich odszkodowań?

Nie zdarzyło nam się nigdy, żeby spółka została pozwana przez osoby, którym np. pękła prezerwatywa. Jeżeli zdarzają się pęknięcia, to zawsze jest to wynik złego użytkowania. Poza tym, zawsze zaznaczamy, że prezerwatywa nie daje stu procentowej pewności. Praktycznie zawsze wina leży po stronie użytkownika.

Dziękuję za rozmowę.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama