Reklama

Nie spieszcie się do euro

Polska nie powinna zbyt szybko wchodzić do strefy euro. W ten sposób straci możliwość decydowania o stopach procentowych i kursie walutowym, co można wykorzystać m.in. do walki z bezrobociem - uważa Keith Jones, prezes zarządzającej aktywami firmy Morley Fund Management.

Publikacja: 22.02.2003 08:27

- Kilka lat temu, gdy byłem w Polsce, zauważyłem takie samo praktyczne podejście do przedsiębiorczości, jak w krajach anglosaskich - opowiadał Keith Jones podczas konferencji prasowej. - I sądzę, że Wielka Brytania widzi w Polsce sojusznika we wdrożeniu takiego praktycznego podejścia do przedsiębiorczości w Unii Europejskiej.

Jego zdaniem, Unia Europejska w obecnym kształcie nie ma szansy na rywalizację pod względem tempa rozwoju gospodarczego z USA. Wynika to m.in. ze sztywnego rynku pracy w krajach Unii. I jego zdaniem, nie widać w czołowych państwach Unii, czyli w Niemczech i Francji, tendencji do liberalizacji gospodarki i rynku pracy.

- Polska na wejściu do UE może skorzystać, podobnie jak zrobiła to Irlandia - powiedział K. Jones. - Jednak istnieje niebezpieczeństwo, że straci na tym, iż stanie się członkiem klubu, który już teraz wymaga reform.

Z tego samego powodu Polska nie powinna zbyt szybko wchodzić do unii monetarnej. Z jednej strony oznaczałoby to wyzbycie się instrumentów, które mogą zostać wykorzystane do pobudzenia wzrostu gospodarczego i zmniejszenia bezrobocia.

- Unia monetarna nakłada na swoich członków np. obowiązek utrzymywania deficytu poniżej 3% PKB - powiedział K. Morley. - To może oznaczać konieczność szybkiego redukowania wydatków budżetowych. Tymczasem wydatki powinny być redukowane w perspektywie kilku lat i to po to, aby zredukować obciążenia podatkowe obywateli, a nie żeby zmieścić się w kryteriach unii monetarnej.

Reklama
Reklama

Morley Fund Management, którego Keith Jones jest prezesem, jest inwestycyjnym ramieniem grupy Aviva, do której należą polskie firmy z grupy Commercial Union. Wartość aktywów, zarządzanych przez firmę Morley, wynosi ok. 200 mld funtów.

Kryteria z Maastricht czasem szkodzą

- Pilnowanie inflacji na poziomie kryterium z Maastricht wymaga w naszej sytuacji gospodarczej prowadzenia przez cały czas restrykcyjnej polityki monetarnej, co jest szkodliwe dla wzrostu - powiedział Dariusz Rosati, członek Rady Polityki Pieniężnej. - W ogóle spełnienie wymagań traktatu z Maastricht wymaga utrzymywania stóp procentowych na wyższym poziomie od tego, który jest spójny z pełnym zatrudnieniem i wykorzystaniem możliwości rozwojowym. To oznacza, że nie doganiamy krajów Unii Europejskiej - dodał. Jego zdaniem, rząd powinien się jak najszybciej zdecydować, kiedy Polska powinna wejść do strefy euro. Ułatwi to RPP kształtowanie polityki pieniężnej w taki sposób, aby przy utrzymywaniu niskiej inflacji nie dusić tempa rozwoju gospodarki. W zeszłym roku bank centralny i resort finansów uzgodniły, że Polska spełni kryteria z Maastricht w 2005 roku.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama