- Na tak niski poziom obrotów z czynników krótkoterminowych największy wpływ ma zagrożenie wojną w Iraku i brak trendu - twierdzi Marek Sojka, główny analityk PTE PZU. Od początku lutego WIG20 oscyluje między 1090 a 1140 pkt. Statystyki pokazują, że nie udaje się zatrzymać odpływu inwestorów indywidualnych, którzy należą do najaktywniejszych na rynku. Jak wynika z badań prowadzonych przez GPW, w drugiej połowie 2002 roku udział tej grupy inwestorów w obrotach na rynku akcji spadł do 27% i był najniższy od 1997 r. (wtedy rozpoczęto prowadzenie tych badań). - Okazało się, że wyniki kwartalne to za mało, żeby wyrwać rynek z marazmu. Zresztą to, co spółki publikują w raportach, to już od kilku lat jeden z powodów niskich obrotów. Trudno, żeby na rynku pojawili się aktywni traderzy instytucjonalni i inwestorzy indywidualni, czyli ci, którzy zapewniają płynność, kiedy na akcjach w ostatnich latach najczęściej notuje się straty. Sytuacja ta może się zmienić po roku, a nawet po dwóch kolejnych latach, w których rynek akcji wzrośnie np. o 15% - mówi M. Sojka.
Większość inwestorów indywidualnych z rynku akcji przeniosła się na rynek kontraktów. Ale i ten dynamicznie rozwijający się do tej pory segment zanotował w 2002 roku 16-proc. spadek obrotów w stosunku do 2001 roku.