PKB Niemiec nie zmienił się w minionym kwartale w stosunku do poprzednich trzech miesięcy - poinformował Federalny Urząd Statystyczny. Ekonomiści spodziewali się jego spadku o 0,1%. W porównaniu z czwartym kwartałem 2001 r. produkt wzrósł o 0,5%, a w całym ub.r. tempo wzrostu gospodarczego wyniosło 0,2%.

Było to tempo najwolniejsze od prawie 10 lat i ta największa europejska gospodarka tylko w niewielkim stopniu odbiła się od recesji z drugiej połowy 2001 r. Czołowe niemieckie spółki, od producenta ciężarówek MAN po Deutsche Bank, nadal zwalniają pracowników, a wzrost kursu euro o 24% w stosunku do dolara sprawił, że niemieckie towary stały się cenowo mniej atrakcyjne dla klientów spoza strefy euro, a zwłaszcza amerykańskich.

- Niemcy zdołały uniknąć recesji, ale sądzę, że czekają nas dwa kwartały stagnacji - powiedział agencji Bloomberga Klude, ekonomista z hamburskiego oddziału N.M. Warburg & Co. W grudniu zamówienia dla fabryk i produkcja przemysłowa spadły najbardziej od prawie 8 lat. Natomiast w lutym niespodziewanie, już po raz drugi z rzędu, wzrosło zaufanie niemieckich przedsiębiorców, co wskazywałoby na możliwość wyraźniejszego ożywienia gospodarczego w II półroczu. Jednak nie wszyscy podzielają taką opinię. - Nie widzę niczego, co mogłoby przyspieszyć wzrost. Dane o dobrych nastrojach już nie powtórzą się w najbliższych miesiącach - uważa Guillaume Sciard z Barclays France, który zarządza 2,5 mld euro.

Zaufanie konsumentów spadło w styczniu do poziomu najniższego od 1995 r., a ich wydatki generują ponad połowę PKB. Wszystko wskazuje na to, że w tym roku już po raz drugi Niemcy przekroczą obowiązujący w Unii Europejskiej limit deficytu budżetowego. Rząd próbuje ratować budżet, podnosząc podatki, a taka polityka zmusza przedsiębiorców do zmniejszania inwestycji i zatrudnienia, co hamuje wzrost gospodarczy.