Specjaliści od rachunkowości twierdzą, że nieprawidłowości w zapisach księgowych holenderskiej sieci supermarketów Ahold nie są niczym nadzwyczajnym. Zawyżanie wpływów i zysków jest bowiem bardzo popularne wśród amerykańskich firm detalicznych. Proceder ten ułatwiają mało precyzyjne przepisy dotyczące księgowości w tej sferze usług. Pozwala to na ich swobodną interpretację, na ogół zgodnie z interesem poszczególnych spółek.
Wpływy i zyski są zawyżane poprzez włączanie do nich rabatów udzielanych przez dostawców w ramach akcji promocyjnych lub zwrotów części należności na przykład za uszkodzone towary. W zasadzie o kwoty te powinno się zmniejszać koszty, a nie wpływy. Jednocześnie duże wątpliwości budzi przepis, pozwalający uwzględniać spodziewane rabaty i zwroty. Zdaniem ekspertów, jest on często nadużywany, gdyż szacunki sporządzane przez firmy handlowe są na ogół dalekie od rzeczywistości.
Amerykańska Komisja Papierów Wartościowych i Giełd (SEC) prowadzi dochodzenie nie tylko w firmie Ahold, lecz także w innych czołowych spółkach detalicznych, takich jak Fleming, Nash Finch i Kmart. Tymczasem sąd w Detroit zarzucił byłym wiceprezesom ostatniej z tych firm niewłaściwe zaksięgowanie 42,3 mln USD od dostawcy - American Greetings.
Nieprawidłowe traktowanie rabatów i zwrotów sprawia duże kłopoty firmom audytorskim. Skarży się na nie zwłaszcza Deloitte Touche Tohmatsu, która kontroluje m.in. rachunkowość Aholda oraz Fleminga, a do niedawna była też audytorem Nash Finch.
Zdaniem specjalistów, skala problemu jest tak duża, że władze odpowiedzialne za tworzenie stosowanych w księgowości standardów będą musiały uściślić obowiązujące zasady postępowania.