Reklama

Obawy rynk u są na wyrost

Z Katarzyną Przewalską, zastępcą dyrektora departamentu instytucji finansowych Ministerstwa Finansów rozmawia Tomasz Brzeziński

Publikacja: 01.03.2003 09:23

Ile czasu potrzeba, aby zakończyć prace nad pakietem ustaw ubezpieczeniowych? Sprawa ciągnie się przecież od kilku lat.

Projekt rządowy przewidywał, że ustawy wejdą w życie 1 stycznia 2003 r. Ta data oczywiście już minęła. Aktualny termin wejścia w życie ustaw ubezpieczeniowych to 1 lipca 2003 r. Przypominam, że jednym z głównych powodów, dla którego podjęto prace nad ustawami ubezpieczeniowymi, była konieczność dostosowania części przepisów polskiego prawa do rozwiązań obowiązujących w Unii Europejskiej. Dlatego też graniczny termin wejścia tych ustaw w życie upływa w momencie przystąpienia Polski do UE, które planowane jest na maj 2004 r. Myślę jednak, że ustawy wejdą w życie wcześniej, a przepisy dostosowujące w dniu akcesji.

Wcześniej, czyli kiedy?

Uważamy, że obecny termin jest realny. Chcielibyśmy, aby został dotrzymany. Nie wiemy jednak, jak długo potrwają prace w Sejmie i Senacie. Proszę zwrócić uwagę, że jest jeszcze około 50 aktów wykonawczych do tych ustaw, które dobrze by było, żeby weszły w życie tego samego dnia, co ustawy. Dlatego dopuszczamy możliwość, że nowe prawo ubezpieczeniowe wejdzie w życie...

1 stycznia 2004?

Reklama
Reklama

Zakładamy, że wcześniej, ale przy tak kompleksowej regulacji potrzebne jest stosowne vacatio legis.

Czyli z rocznym opóźnieniem?

Trudno mówić o opóźnieniu. Najważniejsze, z punktu widzenia naszych zobowiązań międzynarodowych, jest bowiem dostosowanie przepisów do obowiązujących w Unii Europejskiej. A to nastąpi. Inne regulacje są istotnie potrzebne, ale rynek może, jeszcze przez kilka miesięcy, funkcjonować bez przeszkód pod rządami obowiązującej ustawy o działalności ubezpieczeniowej.

Jakie cele, oprócz konieczności dostosowania prawa do rozwiązań obowiązujących w UE, przyświecały Ministerstwu Finansów przy pracach nad projektem ustaw ubezpieczeniowych?

Prawo ubezpieczeniowe funkcjonuje ze zmianami od 1990 r. Polski rynek jest na tyle rozwinięty, że wymaga kompleksowej regulacji. Doświadczenia rynku, a zwłaszcza nadzoru, wskazują, że obowiązujące regulacje nie są wystarczające.

Zbyt liberalne?

Reklama
Reklama

Nie, nie o to chodzi. Naszym zdaniem, niektóre regulacje są w ogóle pominięte, inne zbyt wąskie. Dobrym przykładem mogą być przepisy dotyczące fuzji zakładów ubezpieczeń czy przeniesienia portfela ubezpieczeniowego. W obowiązującej ustawie są to jednozdaniowe przepisy, co w obecnych warunkach, gdy coraz częściej dochodzi do łączenia firm, jest niewystarczające. Drugi ważny powód to konstytucja. Otóż wiele obowiązujących regulacji znajduje się w rozporządzeniach, a konstytucja jednoznacznie określa, że prawa i obowiązki obywateli powinny być określane przez zapisy ustawy. Takim przykładem mogą być ogólne warunki obowiązkowego ubezpieczenia OC posiadaczy pojazdów mechanicznych, które określane są w drodze rozporządzenia. Kolejnym powodem jest wzmocnienie ochrony ubezpieczonych.

Na stronach internetowych Polskiej Izby Ubezpieczeń znaleźć można wiele uwag, jakie samorząd ubezpieczeniowy zgłasza do rządowego pakietu ustaw. W pierwszej części tego opracowania można znaleźć listę zapisów ustawowych, które udało się zmienić w trakcie prac nad ustawami. Jak sądzę, sukcesy PIU to porażka strony rządowej?

Nie do końca. Niektóre zapisy zostały przeanalizowane pod kątem celów ich praktycznego stosowania i w konsekwencji udało się wypracować zapisy zgodne z intencją i nie budzące kontrowersji w ich realizacji.

Kompromisem trudno to nazwać. Zdaniem ubezpieczycieli, wprowadzenie tych przepisów w formie zaproponowanej przez Ministerstwo Finansów byłoby szkodliwe dla rynku. Na przykład przepis dotyczący opodatkowania świadczenia wypłacanego przez zakłady ubezpieczeń podatkiem od dochodów osobistych.Ta sprawa jest rzeczywiście skomplikowana. Ma długą historię, która wynika z narastającej szarej strefy w likwidacji szkód komunikacyjnych (część zakładów ubezpieczeń wypłaca odszkodowania w gotówce, a ich klienci dokonują naprawy w oferujących niskie ceny nieautoryzowanych warsztatach samochodowych, różnicę pomiędzy wartością świadczenia a kosztem naprawy chowają do kieszeni, takie warsztaty nie płacą także podatków - przyp. redakcji). Zaproponowany przez nas przepis, dotyczący utrzymania zwolnienia od podatku dochodowego pod warunkiem przedstawienia faktur za naprawę, ma ten proceder ukrócić. Chciałabym zwrócić uwagę, że identyczne rozwiązanie stosowane jest od kilku lat wobec podmiotów prawnych i nikt nie zgłaszał do niego żadnych uwag. Sporną sprawę rozstrzygnie ostatecznie parlament.

No dobrze, ale jakie jest stanowisko Ministerstwa Finansów?

Takie, jak w przedłożeniu rządowym.

Reklama
Reklama

Nie ustąpicie nawet o krok?

Decyzja jest obecnie w gestii parlamentu, który, jak wiemy, będzie jeszcze analizował zagadnienie.

Ubezpieczyciele skarżą się, że nałożenie na nich obowiązku udzielania na każde żądanie ubezpieczonego, uposażonego etc. informacji związanych z wypadkiem lub zdarzeniem, będącym podstawą ustalenia jego odpowiedzialności oraz ustalenia okoliczności wypadków i zdarzeń losowych sprzyjać będzie wyłudzeniom odszkodowań. To znacznie podniesie koszty funkcjonowania sektora.

Mamy wiele skarg na zakłady ubezpieczeń, które odmawiają udzielenia informacji na temat podstaw ustalenia wysokości wypłacanego świadczenia. Chcemy, żeby taki obowiązek wynikał z ustawy i osoba uprawniona miała możliwość uzyskania takiej informacji w trakcie postępowania likwidacyjnego.

Nie zmienicie stanowiska?

Reklama
Reklama

Nie. Jest to jeden z przepisów wzmacniających pozycję klientów firm ubezpieczeniowych.

Przedstawiciele sektora twierdzą, że brak jest przesłanek do tak znacznego wzmocnienia kompetencji nadzoru ubezpieczeniowego w zakresie prawa materialnego. Ponadto przepisy odnoszące się do uprawnień kontrolnych są nieprecyzyjne, przez co istnieje realne zagrożenie, że podejmowane przez nadzór działania będą arbitralne, czy wręcz mogą mieć polityczny kontekst.

?!!

Lista zarzutów jest bardzo długa. Obawy dotyczą np. okoliczności wprowadzania zarządu komisarycznego, prawa do delegowania przedstawiciela nadzoru do udziału w posiedzeniu walnego zgromadzenia, rady nadzorczej lub zarządu zakładu ubezpieczeń, rygoru natychmiastowej wykonalności decyzji organu nadzoru.

Wydaje się, że reakcja środowiska jest przesadzona. Przepisy odnoszące się do okoliczności i zasad wprowadzania zarządu komisarycznego zostały doprecyzowane. Dotychczasowe doświadczenia, oby ich było jak najmniej w przyszłości, wskazują, że wprowadzenie nadzoru komisarycznego zawsze miało mocne przesłanki merytoryczne. Decyzja, czy wprowadzić zarząd komisaryczny, czy nie, zapada kolegialnie, w oparciu o rzetelne analizy. Ponadto zarząd komisaryczny wprowadzany jest decyzją administracyjną, która podlegać może przecież zaskarżeniu do NSA. Sąd, po rozpatrzeniu, może ją utrzymać lub uchylić.

Reklama
Reklama

Podobnie jest z wydawaniem zaleceń czy rygorem natychmiastowej wykonalności decyzji organu nadzoru. W zakresie tych zagadnień poprosiliśmy o szczegółowe analizy prawne, które nie potwierdzają obaw rynku. Uważamy, że nadzór powinien mieć prawo do reagowania w sytuacji, gdy istnieje duże prawdopodobieństwo wystąpienia działań ze szkodą dla ubezpieczonych. Jest to w interesie zarówno firm, jak ubezpieczonych. A więc także całego sektora ubezpieczeniowego.

Dziękuję za rozmowę.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama