Reklama

Rozpad koalicji źle wróży gospodarce w nadchodzących miesiącach - zagranica

Warszawa, 03.03.2003 (ISB) - Wśród analityków zagranicznych panuje zaniepokojenie sytuacją polityczną w Polsce. Rozpad koalicji rządowej oznacza ich zdaniem przede wszystkim ryzyko zaniechania ważnych decyzji gospodarczych w najbliższym czasie oraz rosnącą niepewność, jak Polacy zagłosują w nadchodzącym referendum unijnym.

Publikacja: 03.03.2003 12:46

Kluczowym czynnikiem będzie więc teraz zdolność rządu mniejszościowego do zdobywania większości w parlamencie w celu przegłosowywania ustaw, uważają analitycy zagraniczni. Stąd też niewiele uwagi poświęcają propozycjom reformy finansów publicznych, przedstawionej w piątek przez ministra finansów Grzegorza Kołodko.

NISKA WIARYGODNOŚĆ RZĄDU TO ROSNĄCE RYZYKO NA RYNKACH

"Najważniejsza sprawa to to, czy nowy rząd mniejszościowy będzie w stanie w parlamencie skutecznie przegłosowywać ustawy. Nie mówiąc już o tym, czy wybroni się z głosowań o wotum nieufności" - powiedział Borislaw Vladimirov, analityk UBS Warburg w Londynie.

Jednak nawet jeśli sytuacja polityczna w Polsce ustabilizuje się, nie jest powiedziane, że inwestorzy ponownie skupią się na fundamentach polskiej gospodarki, a nie zawirowaniach politycznych. Szczególnie w kontekście zbliżającego się terminu najważniejszego w tym roku wydarzenia, czyli głosowania Polaków za lub przeciw wstąpieniu do Unii Europejskiej (UE) na przełomie wiosny i lata.

Ekonomiści obawiają się bowiem, że rozpad koalicji - w połączeniu z aferą korupcyjną "Rywingate" - może oznaczać, że Polacy, chociaż w większości opowiadają się za przystąpieniem Polski do UE, zniechęcą się jeszcze bardziej do polityki i zostaną podczas referendum w domu.

Reklama
Reklama

"Istnieje teraz duże ryzyko, że przez rosnącą niechęć Polaków do polityków, w referendum nie osiągnie się wymaganego progu frekwencji (50%), bez którego wynik jest nieważny" - powiedział Christensen.

NAJBLIŻSZE MIESIĄCE TO STAGNACJA POLITYCZNA

Sytuacja wygląda też nieciekawie z perspektywy koniecznych w Polsce reform strukturalnych, na które czekali i wciąż czekają ekonomiści i rynki finansowe.

"Czeka nas okres stagnacji politycznej, w tym sensie, że nie wyobrażam sobie żadnych ważniejszych decyzji w tym czasie. Wiarygodność rządu jest w tej chwili wyjątkowo niska" - powiedział Lars Christensen, ekonomista Danske Bank w Kopenhadze.

"Stąd też przedstawiony w piątek zarys reformy finansów publicznych może pójść w najbliższym czasie w zapomnienie" - dodał.

Ekonomiści zwracają też uwagę, że wymienione czynniki niepewności, wraz z sytuacją na świecie, związaną głównie z potencjalną wojną w Iraku, to nie tylko słaby złoty, ale też coraz większa niechęć inwestorów do lokowania kapitału w Polsce, np. w postaci bezpośrednich inwestycji zagranicznych.

Reklama
Reklama

"A to oznacza jeszcze głębsze reperkusje dla fundamentów polskiej gospodarki niż sam słaby rynek walutowy, czy obligacji" - powiedział Christensen.

NAJGORSZY SCENARIUSZ DLA GOSPODARKI TO WYBORY PRZED REFERENDUM

Ekonomiści nie wyobrażają sobie możliwości zorganizowania wcześniejszych wyborów parlamentarnych przed referendum unijnym, również ze względu na to, że większość partii politycznych w Polsce nie jest takim rozwiązaniem obecnie zainteresowana.

"Oprócz Ligi Polskich Rodzin i Samoobrony nikt tych wyborów teraz nie chce. Będą jednak nieuniknione na jesieni, gdyż musi być uchwalony budżet na 2004 roku" - powiedział Christensen.

"Najgorszy scenariusz wydarzeń to wcześniejsze wybory przez referendum unijnym. Jest bowiem prawie pewne, że niektórzy wykorzystywaliby właśnie ten temat w swoich kampaniach" - powiedział Vladimirow.

NIEPEWNOŚĆ MOŻE TRWAĆ JUŻ DO KOŃCA ROKU

Reklama
Reklama

"Rynek walutowy zareagował ostro, ale już widać, że osłabienie polskiej waluty wyhamowuje. Nie oznacza to jednak, że zacznie się niebawem ponownie umacniać. Może dalej, tym razem już powoli i spokojnie, słabnąć. Potencjał na dalsze osłabienie to maksymalnie 2-3%" - powiedział Vladimirov.

Również ekonomista Danske Bank uważa, że sytuacja nie poprawi się znacząco, może nawet do końca roku. Do referendum będzie jego zdaniem rosła wśród inwestorów awersja do ryzyka, a szanse na odwrócenie tej tendencji w drugiej połowie roku są też niewielkie.

"Dojdzie wtedy prawdopodobnie do wyborów parlamentarnych. Poza tym, będzie się zbliżała data wymiany członków Rady Polityki Pieniężnej (RPP) - kolejny znaczący czynnik niepewności i ryzyka dla rynków" - powiedział Christensen.

"Szkoda, że po raz kolejny sprawy gospodarcze przegrywają z polityką" - podsumował. (ISB)

[analiza]

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama