W areszcie wciąż przebywają dwaj byli członkowie zarządu Ponaru Wadowice. Artur K. i Dariusz Z. są oskarżeni o wyprowadzenie z firmy 700 tys. zł oraz działanie na jej szkodę. - Postępowanie w ich sprawie cały czas jest prowadzone. Konieczne jest przygotowanie ekspertyz, niezbędne będą najprawdopodobniej opinie księgowe. Sprawa jest rozwojowa, więc musi jeszcze trochę potrwać - mówi Mirosława Kalinowska-Zajdak z krakowskiej Prokuratury Okręgowej.

Poinformowała nas również, że sąd na posiedzeniu 27 lutego przychylił się do zażalenia prokuratury na odmowę aresztowania Piotra G., inwestora giełdowego, który w ostatnich miesiącach próbował przejąć kontrolę nad Ponarem. Na rynku kapitałowym jest on znany z wcześniejszych inwestycji w Sokołów i Hutę Ferrum. Piotr G. nie został jednak zatrzymany. - Nie zjawił się na posiedzeniu sądu. Nakazy zatrzymania zostały więc przesłane do jednostek policji. Zawiadomiona została także straż graniczna - informuje prokurator Kalinowska-Zajdak.

Piotr G. jest podejrzewany o wyłudzenie kredytu w wysokości ponad 3 mln zł, poręczonego następnie przez Ponar (w okresie, kiedy spółka znajdowała się pod kontrolą osób współpracujących z inwestorem). Grozi mu za to od roku do 10 lat pozbawienia wolności. Wcześniej zarzuty zostały postawione także Agnieszce G., żonie podejrzanego. W jej przypadku najprawdopodobniej nie zastosowano aresztu, ale zdecydowano się na dozór i zakaz opuszczania kraju.

Wadowicka spółka, producent elementów hydrauliki siłowej, jest aktualnie zarządzana i nadzorowana przez osoby rekomendowane przez Skarb Państwa i NFI, akcjonariuszy, którzy sprzeciwili się działaniom inwestorów popierających Piotra G. Z powodu rezerw na poręczenie firma zanotowała w ubiegłym roku 4,3 mln zł straty netto, przy przychodach ze sprzedaży w wysokości 23,9 mln zł. Rok wcześniej jej strata sięgała tylko 100 tys. zł.