Na koniec lutego wartość aktywów funduszy emerytalnych wyniosła 32,3 mld zł. To o 414 mln zł więcej niż miesiąc wcześniej. Tak niewielki jak na OFE wzrost wartości aktywów wynikał z jednej strony z małych zysków funduszy (średnio ich jednostki zdrożały o 0,38%), a z drugiej z opieszałości ZUS-u. Zakład przekazał bowiem w lutym niespełna 500 mln zł, a więc mniej niż w i tak kiepskim pod tym względem styczniu (wtedy było to prawie 740 mln zł).

Coraz więcej środków funduszy emerytalnych spoczywa w bankach. O ile średnio na koniec grudnia ok. 2,9% aktywów OFE stanowiły lokaty bankowe, to w styczniu było to już 3,74%, a na koniec lutego - już prawie 4,78%. W przypadku niektórych funduszy ten odsetek jest znacznie większy - OFE Skarbiec w bankach trzymał ponad 14,5% posiadanych środków, a OFE PZU - ponad 11%.

Zapewne wzrost udziału lokat w aktywach OFE wynika z niechęci zarządzających do inwestowania w inne rodzaje instrumentów. Nadal trwa odwrót od giełdy - w lutym wartość akcji, znajdujących się w rękach OFE, stopniała o ponad 45 mln zł. Wprawdzie niektóre OFE kupowały (np. PZU Złota Jesień - wartość akcji w przypadku tego funduszu wzrosła o 33 mln zł), jednak inne sprzedawały, a większość po prostu powstrzymała się od jakichkolwiek zmian w portfelach akcyjnych. W rezultacie udział walorów w portfelach funduszy stopniał do 24,64%, z prawie 25,1% na koniec stycznia.

Wartość akcji wzrosła także w przypadku OFE Commercial Union - o 55 mln zł. Fundusz ten od pewnego czasu nie informuje o tym, ile ma w swoim portfelu walorów zagranicznych. Trudno więc powiedzieć, czy były to inwestycje na warszawskiej giełdzie, czy też pieniądze wypłynęły za granicę. Zapewne jednak były to inwestycje krajowe, bo trwająca na rynkach światowych dekoniunktura odstrasza kolejnych chętnych. Po tym jak w styczniu swoje zaangażowanie zagraniczne zredukował właśnie OFE CU, w lutym zrobił to OFE ING Nationale-Nederlanden.