W parlamencie trwają obecnie prace nad nowelizacją prawa telekomunikacyjnego. Problem w tym, że by dostosować nasze regulacje do unijnych konieczna byłaby nowelizacja przygotowywanej nowelizacji. Polska nie wystąpiła o okres przejściowy i z tego względu nasze prawodawstwo w dziedzinie telekomunikacji musi być zgodne z normami Unii Europejskiej zaraz po wejściu naszego kraju do jej struktur, czyli najprawdopodobniej 1 maja 2004 r. - Naiwnością jest, że Unia przymknie oko na nasze braki w tym temacie - uważa prof. Marian Dąbrowski, wiceprezes Elektrimu Telekomunikacja. Jego zdaniem firmy zagraniczne, które będą chciały wejść na nasz rynek, nie będą oglądały się na prawo i w przypadku ewentualnych problemów zwrócą się o pomoc do instytucji unijnych.
Przeciągające się prace nad poprawą prawa telekomunikacyjnego są jednym z powodów bardzo powolnej liberalizacji naszego rynku telekomunikacyjnego. Po ponad 10 latach od rozpoczęcia tego procesu alternatywni operatorzy telefonii stacjonarnej kontrolują jedynie niespełna 10% rynku. W ostatnim czasie coraz głośniej mówi się o konsolidacji branży. Prace prowadzone są w dwóch kierunkach. Z jednej strony wokół Tel-Energo tworzona jest grupa spółek z sektora kontrolowanych przez Skarb Państwa. Z drugiej łączyć chcą się też operatorzy prywatni. Niedawno firma EVL przejęła należące do Elektrimu Telekomunikacja firmy Telefonia Zachód i Elektrim TV-Tel. EVL stara się również o przejęcie El-Netu (również z grupy ET), który obsługuje ok. 60 tys. abonentów. O kupno tej firmy stara się również Netia i Telefonia Dialog. Tę ostatnią firmę od dłuższego czasu bezskutecznie stara się sprzedać KGHM.