Kolejny tydzień marcowych notowań giełdowych pokazał ogromną nadwyżkę podaży nad popytem na polskim rynku energii. Indeksy Rynku Dnia Następnego dla dni roboczych marca osiągnęły na czwartkowej sesji swoje historyczne minimum. Spadły - zarówno indeks IRDN, czyli indeks ustalany dla wszystkich 24 godzin, jak i indeks ISRDN, czyli indeks dla godzin szczytowych - obejmujących godziny od 19.00 do 21.00. IRDN dla fizycznej dostawy na piątek wyniósł 110,44, natomiast ISRDN 117,33. Przyczyniła się do tego na pewno pogoda oraz produkcja dużej ilości energii przez nowoczesne elektrociepłownie. Miejmy nadzieję, że nie jest to ostatnie słowo giełdy i druga połowa marca będzie jeszcze bardziej atrakcyjna cenowo dla strony popytowej.
W tym tygodniu giełda udostępniła również publiczny raport za miesiąc luty. Jak się okazuje, pomimo dużej strony podażowej, która występuje na Giełdzie Energii od początku roku, większość spółek dystrybucyjnych zachowuje się biernie i nadal bazuje na kontraktach bilateralnych. Jak pokazuje raport, tylko jedna SD i to wcale nie należąca do "gigantów" polskiej energetyki buduje swój krótkoterminowy portfel, bazując na zakupach giełdowych. Spółka ta w lutym na pewno założyła znaczny, podwyższony poziom ryzyka, gdyż jej udział w wolumenie lutowym Giełdy Energii stanowił 26,53%, co oznacza, że firma ta przez Giełdę "przepuściła" około 70 000 MWh, co jest nie lada wyczynem. Jednak jak pokazała niska średnioważona cena za luty, ryzyko często się opłaca.