Silny czwartkowy wzrost wniósł trochę optymizmu na światowe rynki akcji. Niestety, tylko w nielicznych przypadkach można mówić o poprawie sytuacji. Takie stwierdzenie jest prawidłowe w przypadku indeksu Nasdaq Composite. Tutaj inwestorom udało się obronić wsparcie, które na wysokości 1277 pkt tworzy lokalny dołek z lutego. Blisko 5-proc. zwyżka spowodowała jednak, że w trakcie jednej sesji indeks dotarł do górnego ograniczenia trendu bocznego, w którym porusza się od początku lutego (1350 pkt). Pokonanie tej bariery umożliwi zwyżkę do 1420 pkt, gdzie opór wyznacza spadkowa linia, łącząca szczyty z listopada 2002 r. i stycznia 2003 r. Zważywszy na obraz najszybszych wskaźników technicznych, taki ruch wydaje się dość prawdopodobny. Przed kilkoma sesjami oscylatory po utworzeniu pozytywnych dywergencji wygenerowały sygnały kupna, które powinny wspierać kupujących w trakcie najbliższych dni.
Optymizmu giełd europejskich i amerykańskich nie podzieliła Japonia. Wprawdzie tamtejszy Nikkei 225 wzrósł w trakcie piątkowej sesji, ale 1,7% na tle innych indeksów głównych parkietów wygląda bardzo skromnie. Niewątpliwie jest to zasługą spadku przed kilkoma dniami do najniższego poziomu od ponad 20 lat. Wydarzenie to poprzedziła 5-miesięczna konsolidacja, która jest solidną bazą dla nowego trendu. Spoglądając jednak na krótkoterminowe wyprzedanie rynku, warto się przygotować na korektę, która będzie ruchem powrotnym do wspomnianego trendu bocznego, czyli do 8300 pkt. Później możliwa będzie jeszcze jakaś przecena, ale nie sądzę, aby w tej fali Nikkei zszedł poniżej 7500 pkt. W tych okolicach znajduje się bowiem dolna linia kanału spadkowego, który na japońskim rynku trwa od 1990 r. Wyraźne, długoterminowe, pozytywne dywergencje na wielu wskaźnikach trendu będą sprzyjały wygasaniu potencjału sprzedających w najbliższym czasie. Kontynuacją poprawy na japońskim rynku powinna być korekta wyższego rzędu, która może zwiększyć wartość indeksu do 10 tys. pkt.