Ropa naftowa staniała wczoraj w Londynie o 6%, co było największym dziennym spadkiem jej ceny od roku. Na rynku powszechne było przekonanie, że USA i ich sojusznicy szybko pokonają Irak, a ewentualne zakłócenia dostaw z Bliskiego Wschodu będą minimalne. Braki ropy na rynku będą uzupełniane z rezerw strategicznych, a także dodatkowymi dostawami z Arabii Saudyjskiej. Ten największy na świecie eksporter wydobywa teraz prawie 9 mln baryłek dziennie, by zaspokoić bieżący popyt i zapobiec ewentualnym brakom na rynku po ataku na Irak. Saudyjskie zapasy sięgają 50 mln baryłek i są największe od ponad 10 lat.
Raz jeszcze dla rynku lepsza okazała się pewność, że wojna wkrótce się zacznie, od długiego oczekiwania na rozstrzygnięcie tego konfliktu. Na Międzynarodowej Giełdzie Paliw w Londynie baryłka gatunku Brent z Morza Północnego w dostawach na kwiecień kosztowała po południu 27,50 USD, wobec 29,48 USD na poniedziałkowym zamknięciu. Niektórzy inwestorzy nie chcieli spóźnić się ze sprzedażą ropy, mając w pamięci wydarzenia sprzed 13 lat. Wtedy po inwazji Iraku na Kuwejt cena ropy w październiku 1990 r. osiągnęła w Nowym Jorku maksimum na poziomie 41,15 USD za baryłkę. 17 stycznia 1991 r., po rozpoczęciu nalotów na Irak, ropa staniała o jedną trzecią.
Cena złota nadal wczoraj rosła po znacznych spadkach z połowy ubiegłego tygodnia, wojna z Irakiem jest już bowiem niemal pewna, a to skłania niektórych inwestorów do przenoszenia środków w bezpieczne lokaty, a za taką uchodzi złoto. Uncja złota z natychmiastową dostawą na londyńskiej giełdzie zdrożała po południu o 0,7%, do 338,2 USD.
Na Londyńskiej Giełdzie Metali za tonę miedzi z dostawą za trzy miesiące płacono po południu 1697 USD, a więc o 6 USD więcej niż na poniedziałkowym zamknięciu.