- Będzie to dla banków poważny zastrzyk gotówki - ocenia Bogusław Grabowski z Rady Polityki Pieniężnej, który przyznaje, że o taką samą kwotę NBP zamierza zwiększyć wartość operacji otwartego rynku. Minimalna stopa procentowa dla takich operacji wynosi po środowej obniżce 6%. Natomiast obligacje, które banki mają w tej chwili w portfelach, dają odsetki na poziomie inflacji.

Papiery te banki otrzymały w 1999 r. w związku z obniżeniem rezerw obowiązkowych. NBP chciał w ten sposób zamrozić pieniądze uwolnione dzięki obniżce. Pierwszą transzę obligacji (60% emisji o łącznej wartości 13 mld zł) NBP wykupił w lutym ub.r. Wtedy banki nie otrzymały jednak gotówki, tylko inne, 10-letnie obligacje. Są one wprawdzie wyżej oprocentowane (wysokość odsetek zależy od rentowności rocznych bonów skarbowych), ale za to niepłynne.

- Uwolnienie środków z rezerw jest bardzo ważne dla banków. Będą mogły lepiej gospodarować swoimi pieniędzmi - uważa Marcin Materna, analityk DM Millennium. - Jest to dla nich korzystniejsze rozwiązanie, niż w przypadku wykupu pierwszej transzy obligacji, w zamian za które banki dostały niepłynne papiery - dodaje. Przyznaje jednak, że dodatkowy zysk z tej operacji, wynoszący ok. 300 mln zł, nie będzie miał większego wpływu na wyniki finansowe banków.

W opinii B. Grabowskiego, dzięki wykupowi obligacji, kontrola płynności banków przez NBP została bardzo uproszczona. Teraz została "czysta" rezerwa obowiązkowa, która wynosi obecnie 4,5%. W Unii Europejskiej banki komercyjne muszą utrzymywać w banku centralnych 2% swoich depozytów. Kiedy można się spodziewać kolejnej obniżki w Polsce? - Będzie to zależeć od postępu banków w ograniczaniu nadpłynności - mówi B. Grabowski. - Nie wykluczam, że taka decyzja zapadnie jeszcze w tym roku - dodaje.