Obecne przepisy obowiązujące w Iraku zezwalają na import samochodów tylko rządowi, który przyznaje auta, stosując znany również kiedyś w Polsce system przedpłat i talonów. Efekt: niektórzy Irakijczycy czekają na samochody już nawet ponad 20 lat.

Od czerwca 2000 r., kiedy ONZ zgodziła się na zlikwidowanie sankcji dotyczących eksportu samochodów do Iraku, sprowadzono tam 40 tys. aut wartych ok. 300 mln USD. Jednym z ostatnich beneficjentów był niemiecki Volkswagen, który w listopadzie ub.r. sprzedał do Iraku 5 tys. samochodów. W programie tym uczestniczyli też - Toyota (4,7 tys. sprzedanych samochodów) i Peugeot (6 tys.). Mniej samochodów sprzedały do Iraku DaimlerChrysler, malezyjska firma Perusahaan Otomobil, wytwarzająca samochody marki Proton, oraz rosyjski koncern samochodowy z Gorki, producent aut marki Wołga. Biorąc jednak pod uwagę wielkości i potencjał tego kraju, sprzedaż aut może być zdecydowanie większa.

Irak ma ok. 24 mln mieszkańców. 41% obywateli tego kraju to osoby w wieku powyżej 15 lat. Ten potencjał w połączeniu z bardzo niskimi cenami paliwa (1 litr benzynu kosztuje obecnie ok. 1 centa amerykańskiego) stwarza dla światowych potentatów motoryzacyjnych wspaniałe perspektywy.

- Irak to jeden z niewielu krajów na świecie, w którym można liczyć na wyraźny wzrost popytu - podkreśla Tadashi Ioka, rzecznik japońskiego koncernu Isuzu Motor, który do tego kraju wyeksportował tylko ok. 100 lekkich ciężarówek. Dodaje, że jego firma liczy na gwałtowny wzrost sprzedaży po wojnie. Podobne oświadczenia złożyli też m.in. przedstawiciele Toyoty i Peugeota.