Firma ma poważne kłopoty finansowe, których przyczyną jest restrykcyjna polityka banków. Sektor bankowy niechętnie udziela kredytów stoczniom po ubiegłorocznej wpadce Stoczni Szczecińskiej. Tylko wobec Pekao SA długi stoczni sięgały pół miliarda złotych.

Janusz Szlanta na początku lutego powiedział jednak, że sytuacja jego firmy powoli się stabilizuje i nie ma zagrożenia upadłością. SG bierze m.in. udział w programie pomocy publicznej dla przedsiębiorstw o dużym znaczeniu dla rynku pracy. Jak mówił J. Szlanta, firma prowadzi negocjacje z poszczególnymi wierzycielami na temat wydłużenia terminów płatności zobowiązań. Ugoda z wierzycielami to zresztą podstawowy warunek przystąpienia do programu prowadzonego przez ARP. Obecnie zobowiązania handlowe SG sięgają 400 mln zł.

Jednak na początku marca pojawiła się koncepcja utworzenia dużego holdingu, w skład którego weszłaby Stocznia Gdynia, HCP Cegielski i Stocznia Szczecińska Nowa. Grupę tworzyłaby ARP, która m.in. w tym celu ma być dokapitalizowana akcjami TP SA o wartości 100 mln zł. Pierwszy etap konsolidacji miałby zakończyć się jeszcze w tym roku.

Obecnie wśród największych udziałowców stoczni są Skarb Państwa (ok. 25% udziałów), banki (25%) i firmy ubezpieczeniowe (15,2%). Według anonimowego rozmówcy agencji Reuters wymiana na stanowisku prezesa nastąpiła po to, aby powołać osobę, "która lepiej będzie współpracować z głównymi akcjonariuszami". Pakiet należący do państwa ma przejąć Agencja Rozwoju Przemysłu. Ma to być punkt wyjścia do stworzenia holdingu stoczniowego.