Reklama

Zostaje waloryzacja emerytur i rent

Coraz mniej zostaje z programu reformy finansów publicznych. Resort finansów wycofał się z propozycji likwidacji waloryzacji rent i emerytur już w przyszłym roku. Jak powiedział wicepremier Grzegorz Kołodko, wynika to stąd, że prezydent podpisał już stosowną ustawę. - To jest ten jeden wyjątek, na który się godzimy - powiedział szef resortu finansów.

Publikacja: 03.04.2003 09:13

Odejście od waloryzacji rent i emerytur było jedną z najbardziej kontrowersyjnych propozycji zawartych w reformie finansów publicznych. Nieoficjalnie mówiło się, że przeciwny jej jest minister gospodarki i pracy Jerzy Hausner. Jak mówił wczoraj na spotkaniu z członkami Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego wicepremier Kołodko, mechanizm podwyższania tych świadczeń jest wadliwy, ale decyzje w sprawie przyszłorocznej wysokości emerytur już zapadły. Jego zdaniem, ostatnia marcowa podwyżka będzie kosztować ok. 4 mld zł brutto w skali roku. - Oczywiście, lepiej byłoby mieć tę pulę do dyspozycji - mówił G. Kołodko.

Szef resortu finansów powiedział, że dzięki przeprowadzeniu planu likwidacji pozostałych indeksacji zaoszczędzi się 12 mld zł. - O tyle wydatki budżetu nie wzrosną - mówił G. Kołodko. Dodał, że nie ma możliwości przeprowadzenia głębszych cięć. - Ci, którzy mówią o ograniczeniu transferów socjalnych, niech wskażą konkretnie, komu zabrać - powiedział.

Wicepremier jeszcze raz zaapelował o poparcie reformy finansów. Jego zdaniem, jej porażka będzie oznaczać zwiększenie deficytu budżetowego już w przyszłym roku do 60 mld zł. Przy kwocie 65 mld zł - według wyliczeń ministra - dług publiczny przekroczy pułap 60% PKB.

- A to już jest katastrofa i wielki kryzys. Nie tylko ekonomiczny, ale też polityczny - mówił G. Kołodko.

I dlatego, zdaniem Grzegorza Kołodki, nie ma żadnej alternatywy dla programu naprawy finansów publicznych. - Jeśli z powodów politycznych albo z głupoty zostanie on odrzucony, to czekają nas straszne rzeczy - ostrzega minister finansów. Jak powiedział, kolejny rząd nie będzie miał innego wyjścia, jak np. podnieść podatki, m.in. ze względu na gwałtowny wzrost udziału wydatków sztywnych w nakładach z budżetu. G. Kołodko ocenia, że w 2006 r. udział ten może się zwiększyć nawet do 90%.

Reklama
Reklama

Według wicepremiera, Polska może mieć problemy ze spełnieniem kryteriów z Maastricht zgodnie ze sporządzonym przez niego planem, jeśli NBP nie zgodzi się na rozwiązanie części rezerwy rewaluacyjnej. W założeniach reformy zapisano, że warunki konieczne do przyjęcia euro powinniśmy spełniać już w 2006 r. - tak aby rok później przyjąć wspólną europejską walutę. Tymczasem, jeśli bank centralny nie pozwoli na wykorzystanie rezerwy, to może wzrosnąć deficyt. Z ministerialnych wyliczeń wynika, że dodatkowy niedobór może wynieść 10 mld zł.

- Jeśli NBP nie zgodzi się na rozwiązanie rezerwy, to uniemożliwi nam to wprowadzenie euro już w 2007 r. - powiedział G. Kołodko.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama