Na wieść o wejściu Amerykanów do centrum Bagdadu cena ropy naftowej spadła w Londynie prawie o 3%. Zwiększyło to bowiem oczekiwania, że wojna potrwa już niedługo, a po niej wzrośnie eksport irackiej ropy. W lutym Irak dostarczał na światowy rynek ok. 3% ropy naftowej, ale jego eksport ograniczony był sankcjami ONZ. Szacuje się, że Irak ma drugie po Arabii Saudyjskiej złoża ropy na świecie i stąd spekulacje, że gdy tylko zainstaluje się tam nowy rząd, eksport wzrośnie, i to znacznie. Wojska sojusznicze kontrolują 900 z 950 szybów naftowych na największych w kraju polach Rumaila. Po południu na londyńskiej giełdzie baryłka ropy gatunku Brent z dostawą w maju kosztowała 24 USD, a więc o 68 centów - 2,8% - mniej niż na piątkowym zamknięciu. W Nowym Jorku ropa staniała już o 30% w stosunku do 12-letniego maksimum z 27 lutego br.
Spółki naftowe w Nigerii wznowiły wczoraj wydobycie do normalnego poziomu.
Znikły więc wszystkie obawy o stabilność dostaw, które jeszcze niedawno nękały ten rynek. A to wskazuje, że dalszy spadek cen ropy jest całkiem prawdopodobny.