Pod koniec marca odbyło się dwunaste już forum Corporate Governance. Jednym z punktów obrad była dyskusja nad powołanym niedawno Polskim Instytutem Dyrektorów, którego celem ma być m.in. przygotowanie niezależnych członków rad nadzorczych dla spółek kapitałowych.
Dla uczestników Forum, jak i dla potencjalnych członków Instytutu mam propozycję. Ponieważ z niepodważalnej logiki królowej nauk wynika, że kolejne spotkanie Corporate Governance będzie miało numer 13, który przez część osób uważany jest za pechowy, proponuję odstępstwo od reguły i zamiast kolejnej dwudniowej dyskusji odbyć "ćwiczenia w terenie". Mam na myśli udział w jednym z kolejnych walnych, które odbywają się właśnie w spółkach, które niemal jednomyślnie poparły chęć wprowadzenia w życie zasad ładu korporacyjnego. Ponieważ mamy ciężkie czasy, zapewniam, że koszt imprezy nie będzie duży - góra kilkadziesiąt złotych za akcję plus 20 zł za świadectwo depozytowe (to wkład naszych biur maklerskich w rozpowszechnianie idei świadomego akcjonariatu).
Proponuję Agros, którego WZA odbędzie się 15 kwietnia. Pernod Ricard, inwestor strategiczny tej spółki, już parokrotnie pokazał, jak bardzo leży mu na sercu przestrzeganie wyżej wymienionych zasad. Dodatkowo znany na świecie koncern z pewnością będzie mógł przekazać pozostałym akcjonariuszom swe doświadczenia. Ot choćby, jak można wycenić gotówkę tak, by 1 zł był warty mniej niż 1 zł.
Niestety, liczne grono osób potencjalnie zainteresowanych tematyką ładu korporacyjnego nie będzie miało już szansy uczestniczyć w spotkaniu akcjonariuszy Elektrimu. Staram się nie przepuścić żadnego z walnych tej spółki. Taka frajda - kilku(nasto)godzinna rozrywka za tak małe pieniądze. Głównymi aktorami są oczywiście prawnicy.
W miniony piątek prawnicy po raz kolejny nie zawiedli. Pomijam drobne szczegóły, jak choćby to, że przewodniczący obrad zapomniał, że głosowania w sprawach osobowych są tajne. Znacznie ciekawsza była na przykład sprawa z pełnomocnictwami udzielonymi lub nie przez Zygmunta Solorza. W momencie gdy miało być przeprowadzone głosowanie nad wyborem go na przewodniczącego rady nadzorczej Elektrimu prawnicy Highwood Partners spytali, czy istnieje zgoda zainteresowanego na objęcie tej funkcji. Jeden z prawników Polsatu stwierdził "Tak, zgadzam się". Ponieważ jako żywo nie przypominał bądź co bądź znanej postaci, spytano go, czy ma pełnomocnictwo do reprezentowania Z. Solorza. W tym momencie wstał inny prawnik i stwierdził, że takowe pełnomocnictwo posiada i w imieniu klienta zgadza się na kandydowanie. Miał jednak pecha. Jedną z pierwszych czynności po rozpoczęciu walnego było sprawdzenie przez specjalną komisję pełnomocnictw. Jeden z jej członków wstał więc i stwierdził, że prawnik, który bardzo chciał reprezentować właściciela Polsatu, w tym temacie nie ma akurat uprawnień. W gronie "Polsatowców" nastąpiło poruszenie, a ich desperacja była tak duża, że żądali podania podstawy prawnej, która zmuszałby ich do przedstawienia pełnomocnictwa. Ich działania można by skomentować, stosując zwrot jednego z naszych parlamentarzystów, który po głosowaniu za kolegę powiedział "dałem dupy".