Zysk netto General Electric wyniósł w minionym kwartale 2,9 mld USD (30 centów na akcję) wobec 2,5 mld USD (25 centów na walor) w analogicznym okresie ub.r. Sprzedaż firmy spadła o 1%, do 30,3 mld USD, a przyczyniły się do tego w dużym stopniu mniejsze wpływy jednostki zajmującej się produkcją turbin gazowych oraz słabszych wyników telewizji NBC, która rok temu miała lepsze wyniki dzięki transmisjom z olimpiady zimowej w Salt Lake City. Wynik na poziomie netto okazał się zgodny z oczekiwaniami analityków. Zysk GE przed uwzględnieniem kosztów zmian księgowych związanych z zamknięciem niektórych zakładów spadł jednak o 9% do 3,2 mld USD (32 centy na akcję), co również pokryło się z wcześniejszymi prognozami.
Wzrost zysku największy światowy konglomerat zawdzięczał przede wszystkim dobrym rezultatom działu finansowego, jednostki produkującej silniki do samolotów oraz filii działającej w branży medycznej. Gorsze rezultaty zanotowały natomiast dział chemiczny i energetyczny. Wyniki General Electric są bardzo uważnie śledzone przez rynek, ponieważ spółka traktowana jest jako barometr koniunktury w całej gospodarce. - Jest tylko jedna różnica między całą gospodarką a General Electric. Konglomerat jest lepiej zarządzany - powiedział Bloombergowi Harald Hendrikse, analityk z londyńskiego biura CS First Boston.
Prezes General Electric Jeff Immelt potwierdził w piątek, że w 2003 r. General Electric zamierza zarobić od 1,55 do 1,7 USD na akcję, czyli o 3-13% więcej niż w ub.r.
Inwestorzy z umiarkowanym optymizmem przyjęli wyniki General Electric. Na początku piątkowych notowań na giełdzie amerykańskiej kurs potentata wzrósł o 1,3%.