Reklama

Fiskusa czeka paraliż

Służby skarbowe mogą sobie nie poradzić z nowym obowiązkiem, jakim będzie zwrot części akcyzy na olej opałowy - mówią nieoficjalnie urzędnicy Ministerstwa Finansów. Według niektórych szacunków urzędy zaleje fala 6 mln faktur. Nowych obciążeń boją się celnicy, którzy teoretycznie od 1 lipca tego roku powinni przejąć rozliczanie podatku akcyzowego. Zdaniem przedstawicieli Polskiej Izby Paliw Płynnych, budżet nie tylko nie zyska na nowych rozwiązaniach, ale straci około połowy miliarda złotych rocznie.

Publikacja: 17.04.2003 09:18

Całe zamieszanie to efekt pomysłu resortu finansów na walkę z szarą strefą w obrocie paliwami. Ministerstwo proponuje zrównanie stawki akcyzy na olej opałowy z podatkiem pobieranym od oleju napędowego. Nowa stawka miałaby wynosić 1129 zł na 1 tys. litrów. Dziś w przypadku oleju opałowego akcyza wynosi 195 zł na 1 tys. litrów. Dzięki zrównaniu podatku, ocenia ministerstwo, uniemożliwiono by wyłudzanie akcyzy, sprzedając np. olej opałowy jako napędowy.

Aby jednak złagodzić skutki tak drastycznej podwyżki, ministerstwo przewidziało możliwość zwrotu podatku pomniejszonego o 185 zł. Zgodnie z projektem rozporządzenia, który został już przesłany do konsultacji społecznych, prawo do zwrotu przysługiwałoby wszystkim nabywcom oleju - o ile zostałby on użyty do ogrzewania. Zwrot ma następować na podstawie specjalnego wniosku. Miałyby się w nim znaleźć takie dane, jak np. "oświadczenie o posiadaniu urządzenia grzewczego" i "określenie powierzchni ogrzewanej za pomocą danego urządzenia grzewczego". Do tego podatnik musi załączyć fakturę.

- Idea jest słuszna i będziemy jej bronić. Ale na razie rozporządzenie jest silnie kontestowane przez różne środowiska. Trudno powiedzieć, czym to się skończy - usłyszeliśmy od jednego z urzędników Ministerstwa Finansów.

Problem z nadmierną biurokracją może być nie do przejścia dla reorganizującej się służby celnej. Choć w rozporządzeniu mowa jest o tym, że o zwrot akcyzy trzeba ubiegać się w urzędzie skarbowym, to, zgodnie z tzw. ustawą konsolidującą, całość rozliczeń akcyzy ma przejąć właśnie administracja celna. Rząd chciał, aby nastąpiło to już 1 lipca br., ale projekt ustawy utknął w parlamencie.

- Szczególnie newralgiczna jest sprawa zwrotu różnicy w akcyzie. Służby celne już dziś są poważnie zaniepokojone nowym obciążeniem - mówi nasz rozmówca.

Reklama
Reklama

O tym, że po wprowadzeniu nowego prawa fiskusa czeka paraliż, są przekonani członkowie Polskiej Izby Paliw Płynnych. W skali kraju urzędy dostaną "do przerobienia" dodatkowe 6 mln dokumentów, związanych ze zwrotem. - Powstaje pytanie, czy nasze służby skarbowe są na to przygotowane i jakie będą koszty całej operacji - mówi prezes PIPP Aurelia Kuran-Puszkarska. Izba zwraca też uwagę na inne mankamenty rozporządzenia. Jej zdaniem, wadliwy jest sam system zwrotu, który nie uwzględnia podatku VAT. Tylko z tego powodu ceny oleju opałowego mogą wzrosnąć o 15%. Poza tym będą narastały zatory płatnicze: fiskus będzie miał aż 30 dni na oddanie pieniędzy podatnikowi.

Nowe pomysły ministerstwa oznaczają, według członków Izby, masowe bankructwa firm zajmujących się obrotem olejem opałowym i gwałtowny wzrost kosztów w sferze budżetowej, głównie w szkołach i szpitalach.

- Według projektu rozporządzenia, Skarb Państwa ma zyskać ok. 260 mln zł. Z naszych szacunków wynika, że straci rocznie ok. 500 mln zł - mówi prezes Kuran--Puszkarska.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama