Walne zostało zwołane na wniosek Skarbu Państwa. Ma to związek z aferą, jaka wybuchła, kiedy okazało się, że menedżerowie polskiej firmy pobierali - bez wiedzy MSP i rady nadzorczej - wynagrodzenie za usługi konsultingowe od szwajcarskiego akcjonariusza LOT - Swissair. Z tego powodu rezygnację złożył Jan Litwiński, prezes spółki.
Zmiany uzgodnione
W zarządzie pracują wciąż Piotr Ikanowicz i Marek Rymkiewicz. Pozostali na stanowiskach, choć skarb państwa chciał ich odwołania, tłumacząc, że "stracił zaufanie do członków zarządu LOT i uznał, że dalsza z nimi współpraca w dotychczasowym składzie nie jest możliwa". Spółką kieruje oddelegowany z rady nadzorczej Marek Grabarek. "Niesubordynacja" rady i wakaty w jej składzie sprawiają, że zmiany w niej są przesądzone, podobnie jak zmiany w zarządzie. - Potwierdzam, że Skarb Państwa porozumiał się co do zmian we władzach przedsiębiorstwa z syndykiem Swissair, drugiego co do wielkości akcjonariusza (ma ponad 25% akcji LOT-u - przyp. red.) - mówi Beata Jarosz, rzecznik ministra skarbu.
Walne nie wybierze jednak prezesa ani nowych członków zarządu. - Ich wybór odbędzie się zgodnie z nowymi przepisami dotyczącymi spółek z przeważającym udziałem skarbu państwa, w drodze konkursu - twierdzi Beata Jarosz. - Nie znamy jeszcze zasad konkursu i kalendarium. Nic nie wiem, aby toczyły się w tym kierunku jakieś prace - mówi Andrzej Kozłowski z biura prasowego LOT-u. A to oznacza, że jeśli MSP odwoła obecnych członków zarządu, przez pewien czas firmą kierować będą osoby oddelegowane z rady nadzorczej. Na wyłonienie nowego kierownictwa trzeba będzie poczekać, zapewne co najmniej kilka tygodni.
Kto się zgłosi?