Ministerstwo Finansów zapowiadało jednolite opodatkowanie dochodów z wszystkich rodzajów działalności gospodarczej. Jedna 19-proc. stawka tego podatku może spowodować, że firmy zaczną zakładać przedstawiciele wolnych zawodów i menedżerowie płacący dziś najwyższe stawki PIT. Przedstawiciele resortu na razie bagatelizują sprawę samozatrudniania się najbogatszych. - Moim zdaniem, skala takiego zjawiska będzie ograniczona - mówił kilka dni temu wiceminister finansów Jacek Uczkiewicz.
Według naszych wyliczeń, założenie własnej firmy może dać najbogatszym nawet 4 mld zł oszczędności. Według danych za 2001 r., przeciętny dochód podatnika z trzeciego przedziału skali wynosił 172,2 tys. zł rocznie. Podatek należny - po odliczeniu wszystkich ulg i zwolnień oraz składki zdrowotnej - to 44,8 tys. zł. Po wprowadzeniu nowych zasad (zakładających likwidację ulg) nasz podatnik zapłaciłby do budżetu ok. 51,5 tys. zł (po odliczeniu składki zdrowotnej). Jeśli zgodnie z proponowanymi zasadami rozpocznie działalność gospodarczą, to - nawet przy założeniu, że nie będzie mógł korzystać np. z kwoty wolnej - jego obciążenie według 19-proc. stawki wyniesie 32,7 tys. zł. Po odliczeniu składki zdrowotnej podatek zmniejszyłby się do ok. 27,3 tys. zł. Różnica - ponad 24 tys. zł - zostanie w kieszeni podatnika.
To w oczywisty sposób przełoży się na spadek dochodów budżetu. W 2001 r. ponad 227 tys. najbogatszych podatników odprowadziło do państwowej kasy 10,2 mld zł podatku dochodowego. Przy założeniu, że cała ta grupa przeszłaby na system podatku od firm, dochody spadłyby do ok. 6,2 mld zł.
- W efekcie może okazać się, że mimo likwidacji ulg i zwolnień podatkowych do kasy państwa trafi mniej pieniędzy z podatków dochodowych - mówi Richard Mbewe, główny ekonomista Warszawskiej Grupy Inwestycyjnej.
Pracodawcy, którzy chwalą pomysł obniżenia CIT do 19%, wątpią w masową "ucieczkę w firmę" najlepiej uposażonych. - Nie spodziewam się tu jakiejś eksplozji, bo nie sądzę, żeby dobre przedsiębiorstwa pozwoliły sobie na wypuszczenie najlepszych ludzi i związanie się z nimi na luźnej zasadzie firma-firma - mówi Jeremi Mordasewicz, ekspert Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych.